Jakub Pawłowski Jakub Pawłowski
692
BLOG

Żerowisko hien ...

Jakub Pawłowski Jakub Pawłowski Polityka Obserwuj notkę 7

 

 

Wczoraj za pomocą ładunków wybuchowych w bestialski sposób dokonano zamachu na mieszkańców Bostonu. Nie wiemy, kto i dlaczego tego dokonał. Domyślać się można jedynie, że był to z dużą dozą prawdopodobieństwa akt terroru. Akt strachu i zastraszenia. Kto za nim stoi? Na tę chwilę nie ma pewnej odpowiedzi – śledztwo służb amerykańskich trwa.

Kto tak nienawidzi ludzi, żywi tak ogromną nienawiść, że chce ich widzieć martwych. Trudno to wyrazić, ale dwie opcje nasuwają się przy pierwszym skojarzeniu – szaleniec (przykład Breivik'a), a może terroryści (przykład 9/11)?

Dlaczego Boston? Wczoraj (tj. poniedziałek, 15 kw. 2013) obchodzono Dzień Patriotów z okazji wydarzeń sprzed ponad dwustu lat. Amerykańskie powstanie przeciwko brytyjskiej władzy w Lexington, Massachusetts, rozpoczęło się w dniu 19 kw. 1775 roku, a dziś Dzień Patriotów obchodzony jest w trzeci poniedziałek kwietnia, wypadający w tym roku 15 kw.

Czy chodziło o zwiększenie ofiar z powodu dużej liczby osób, czy też - a może zarówno - chodziło symbolicznie o gwałt na specyficznym poczuciu dumy i radości amerykańskich obywateli, na poczuciu miłości do ojczyzny i kultury, którą tworzy to społeczeństwo?

Mam nadzieję, że sprawca lub sprawcy tragedii zostaną schwytani i osądzeni zgodnie z prawem stanu Massachusetts bardzo szybko. I niech wyroki zapadną najsurowsze.

Straszliwa zbrodnia spowodowała również odzew w polskim kurniku.

Dziennikarska hiena napisała: „Dwa wybuchy - w Bostonie, a nie w Smoleńsku.” Kto jest autorem tak idiotycznego wyrażenia? Monika Olejnik, córka esbeckiego trepa. Służba Bezpieczeństwa była służbą brutalną, a ojciec M. Olejnik (o czym wywnioskować można z dokumentów IPN) przez okres swojej „kariery” zajmował się szeroko pojętą „obserwacją personelu placówek krajów kapitalistycznych”, „obserwacją cudzoziemców z krajów kapitalistycznych” i„współpracą z tajnymi współpracownikami” - dokładnych zadań esbeka jeszcze nie znam.

Dlaczego wspominam o ojcu, bo osobiście uważam (choć jest to również naukowo potwierdzone), że kształtują najbardziej osobowość człowieka geny i środowisko, w którym się wychował i przebywał. Nie bez przyczyny powstało znane powiedzenie„niedaleko pada jabłko od jabłoni”.

PRL dzielił kiedyś obywateli na tych dobrych i na tych złych. PRL miał odpowiednie służby, by tych„złych”, męczyć, zastraszać, a nawet mordować, zarówno w brutalny sposób i bardziej wysublimowany.

M. Olejnik tłumaczy się wpisem następująco cyt.:„Ponieważ bardzo ostro krytykujecie mój wcześniejszy wpis, wyjaśniam: tuż po "Kropce" z Adamem Hofmanem, który mówił o wybuchach i zamachu, dowiedziałam się o prawdziwym zamachu - w Bostonie. Pomyślałam wtedy, że część naszych polityków ośmiesza prawdziwe zagrożenie. To co wydarzyło się w USA, jest straszne.”

Zastanawia mnie jak można łączyć w taki sposób dwa straszliwe wydarzenia? Gdzie Rzym, gdzie Krym Moniko Olejnik?!

Minęło trzy lata od wypadku z wojskowym samolotem TU-154M (101) z 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego im. Obrońców Warszawy, w którym zginęły 96 osoby w tym Prezydent Rzeczypospolitej, generałowie wojska, dowódcy, ważne osobistości życia politycznego i społecznego. Jest to tragedia dla Polski i Polaków jaka spotykała ich wcześniej wyłącznie podczas straszliwych wojen, w tym straszliwych zbrodni dokonywanych na władzach wojskowych i cywilnych przez bestialskie oddziały armii Niemiec i Rosji podczas II Wojny Światowej.

Po trzech latach od straszliwej tragedii wiemy niewiele. Władze RP pozbawiły własne organy śledcze bezpośredniego dostępu do dowodów. Jakąś szczątkową wiedzę posiadamy, która to wiedza pozwala różnym hienom wypowiadać się arbitralnie na temat przyczyn tej tragedii i uzurpować sobie prawo do głoszenia niewyobrażalnych bzdur, jednocześnie obrażając tych, którzy starają się odkryć prawdę. I nie ma znaczenia, w tym miejscu, że osoby chcące dowiedzieć się co wydarzyło się w Smoleńsku, robią to, w co niektórych przypadkach, niedbale.

Władze Warszawy deptały – dosłownie i w przenośni – prawo obywateli do pożegnania kwiatami i symbolicznym zniczem własnego tragicznie zmarłego Prezydenta! Przecież kwiaty i znicze są nieodłącznym elementem kultu zmarłych w kulturze Polski. Kwiaty i znicze nie są jakimś zachowaniem wymyślonym na chwilę obchodów pamięci o wydarzeniach z 10 kw. 2010 r. Niektóre media za pomocą własnych hien eskalowały przemoc wobec obywateli, którzy wieńce i znicze składali przed budynkiem, z którym kojarzył się, kojarzy się i będzie się kojarzyć zawsze z Prezydentem – bo tam znajduje się jego siedziba.

Dlaczego M. Olejnik wyraziła się w ten sposób -„Dwa wybuchy - w Bostonie, a nie w Smoleńsku”?„Część polityków ośmiesza prawdziwe zagrożenie”? Co to znaczy? Trudno mi zrozumieć intencję. Nie mamy żadnych ustaleń pewnych, co do przyczyn wydarzeń w Smoleńsku. Błąd w pilotażu, błąd kontroli naziemnej, usterka samolotu (remontowany w Samarze, w stosunkowo nieodległym czasie przed ostatnim swoim wylotem), a może zamach? Nic nie wiemy. MAK i Komisja Millera to propaganda a żadne śledztwo służące zbadaniu tego wydarzenia.

Ale skąd ta nienawiść u M. Olejnik do osób, które wypowiadają się nt. Smoleńska, w taki sposób, że wypowiedzią swoją kontestują hipotezę błędu w pilotażu?

I jak można wytłumaczyć zachowanie dziennikarza, który żerując na ofiarach zamachu terrorystycznego, prubuje wykorzystać to jako narzędzie, krytyki wypowiedzi jakiegoś polityka o innej tragedii.

To, że ginie 96 osób nie jest„prawdziwym zagrożeniem”? Te osoby mogły po prostu zginąć, bez względu na to z jakich powodów, i mamy się tym nie przejmować? Nie są istotne przyczyny?

Dla mnie odpowiedź jest oczywista – odkrycie prawdy o przyczynach katastrofy i śmierci 96 osób w Smoleńsku z 10 kw. 2010 r. jest tak samo ważne, jak śledztwo w sprawie zamachów w Bostonie. Widocznie są hieny, które żerują na tragedii.

Niedaleko pada jabłko od jabłoni ...

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka