48 obserwujących
144 notki
137k odsłon
  996   0

Od Obrony Terytorialnej do Pospolitego Ruszenia


Dotychczas rozważałem strukturę i działanie formacji Obrony Terytorialnej organizowanej odgórnie – jak wiemy nie ma raczej szans, aby coś takiego powstało w biednej Polce, choć zaczątki strukturalne nie musiały by się wiązać od razu z dużymi kosztami uzbrojenia, które jednak przez swą masowość i prostotę oraz produkcję w Polsce osiągnęły by może cenę 1% budżetu. Innym wyjściem z tej „patowej” sytuacji było by Pospolite Ruszenie tzn. samodzielne indywidualne szkolenia w symulatorach komputerowych i podobne fizyczne uzbrojenie dla każdego żołnierza, który na wezwanie stawiał by się w punkcie zbornym, tam został przydzielony do jednostki w ramach danego zgrupowania i wspólnie z innym walczył na wydzielonych odcinkach działań zbrojnych.

Jak uzbroić takiego „szlachcica”? Podstawą była by uniwersalność i skuteczność oraz prostota broni tzn. duży kaliber na duże odległości z celownikiem optycznym. Dodatkowe wyposażenie to latarka i pistolet lub nuż bojowy do samoobrony, a z czasem może tez zestaw noktowizyjny. Umundurowanie letnie i zimowe, ale z ochraniaczami na łokcie i kolana. Żołnierz pospolitego ruszenia mógłby też oczywiście za własne pieniądze dokupywać dodatkowy osprzęt i kamizelkę kuloodporną. Idealnym kalibrem broni dla tego typu jednostek pospolitego ruszenia byłby nabój .338 Lapua Magnum lub tańsza .338 Norma Magnum. Zapewnia on zasięg ponad 1 km oraz zdolność do przebijania lekko opancerzonych celów do 1 km np. samochody i helikoptery. Co jednak zrobić gdy takie zgrupowanie powiedzmy kilku tysięcy obrońców spotka cele „twarde” wozy pancerne i czołgi – tutaj wymagane jest współdziałanie z armią zawodową lub przygotowanie odpowiednich zasadzek za pomocą min przeciwczołgowych i ukrycie się w zabudowaniach. Zawsze też na wypadek wojny można doposażyć takie wojska pospolitego ruszenia w prostą broń ręczną jednorazowego użytku do niszczenia broni pancernej i lotnictwa. Można sobie wyobrazić, że oprócz broni kalibru 8,6 mm, każdy miałby jeszcze po 1 sztuce takiego granatnika i po użyciu wyrzucał by zbędną wyrzutnię i z czasem dostawał by nową, gdyby w danej jednostce ich zaczęło by brakować (stan poniżej 20%). Jeżeli jednak państwa nie było by stać na tego typu dodatkową broń można by było wprowadzić fundusz społeczny i zbierać pieniądze od społeczeństwa. Jeżeli chodzi o transport takiego zgrupowania to mogą być to zarekwirowane samochody lub motory, a w przypadku długotrwałego asymetrycznego konfliktu i braku paliwa, zwykłe rowery lub takie jak posiada armia w Szwajcarii o udźwigu do 150 kg ze specjalnymi torbami na amunicję i zaopatrzenie oraz środki łączności.

Czy Pospolite Ruszenie może być skutecznie nie mając specjalizowanej broni, tylko broń ogólnego przeznaczenia? Biorąc pod uwagę „ilość luf” i ich zasięg oraz zdolność penetracji na pewno tak, nie ma potrzeby posiadania karabinów maszynowych, granatników i karabinków, bo ich obsługa i tak nie dotrze na odległość skutecznego strzału, a wojska pancerne mogą być skutecznie niszczone w zasadzkach za pomocą granatków lub min przeciwczołgowych po wystrzelaniu ich pieszej osłony. Podstawowym więc wrogiem pospolitego ruszenia była by artyleria i samoloty wroga. Na to też jest jednak sposób, użycie tej broni jest kosztowne, a po rozproszeniu lub ukryciu w prowizorycznych schronach straty można zminimalizować np. Czeczeni stosowali do tego wkopane w ziemi wagony kolejowe. Oczywiście najlepiej, aby tego typu zagrożenie likwidowała armia zawodowa obrona przeciwlotnicza i wojska pancerne lub oddziały dywersyjne na tyłach wroga.

Ponieważ jest to zupełnie nowa moja koncepcja (w odróżnieniu od Obrony Terytorialnej, która powszechnie jest omawiana i stosowana współcześnie, ale nie w Polsce), jestem otwarty na wszelką konstruktywną krytykę a szczególnie sugestie co w tym projekcie Pospolitego Ruszenia udoskonalić. Jednocześnie zapraszam wszystkich chętnych do Pospolitego Ruszenia oczywiście na razie czysto teoretycznie, bo w Polsce nie ma dostępu do broni, co warto by było w końcu zmienić, bo inaczej czaka nas kolejna zagłada. Oczywiście „szlachcic” Pospolitego Ruszenia powinien cechować się odpowiednimi walorami psychicznymi, moralnymi i fizycznymi, bo każdy nie powinien móc wstąpić do Pospolitego Ruszenia, a jedynie ci, którzy są gotowi oddać życie za swój kraj i obronę swojej rodziny oraz dziedzictwa w tym również katolicyzmu jako historycznego uwarunkowania istnienia Polski tak jak powstańcy https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojny_wandejskie, którzy woleli zginąć niż żyć w zlaicyzowanym kraju.

 

Ps. Inne moje teksty na http://niepoprawni.pl/blogs/synteza a tu opublikowałem ten, bo uważam go za dość przełomowy. 

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale