26 czerwca 2009 roku po raz kolejny prawdziwa twarz Platformy Obywatelskiej ujrzała światło dzienne. Po licznych sytuacjach, które w dobie kryzysu postawiły PO oraz rząd D.Tuska przed próbą prawdomówności, przyszła kolejna, jeszcze bardzrdziej wyrazista. Chodzi tu o łatanie nierealnego budżetu, który został uchwalony pod koniec 2008 roku.
Pomijam już całkowiecie to, że rząd doskonale zdawał sobie sprawę z istnienia światowego kryzysu już w okolicy sierpnia 2008 roku. Realne działania mające na celu przeciwdziałać skutkom tej gospodarczej anomalii zostały podjęte dopiero w styczniu 2009 roku, kiedy to premier Tusk zarządził oszczędności rzędu 20 mld złotych. Oczywiście kwota ta miała w całości wspomóc walkę z kryzysem. Mało kto jednak wie (a media jakoś tego nagłośnić nie chciały), że ta kwota wcale nie poszła na walkę z kryzysem, a jedynie na łatanie wcześniejszego budżetu (nota bene zaplanowanego i uchwalonego przez rząd PO-PSL), albowiem Polska podpisała całą masę kontraktów, na które w końcu roku zabrakło funduszy.
Czy znajdzie się ktoś, kto uwierzy, że zatrzymanie unijnych dotacji na budowę dróg krajowych i autostrad może przeciwdziałać kryzysowi? Przecież hamowanie piniędzy (podkreślam, że nie naszych, tylko unijnych) na inwestycje spowodowało wzrost bezrobocia i zatrzymanie budowy kilku odcinków autostrad, że o drogach krajowych i lokalnych (schetynówkach) nie wspomnę.

W dwa lata rządów PO budowa autostrad stanęła (na 1,5 roku zatrzymano dotacje na budowę autostrad z UE), stocznie w Gdyni i Szczecinie upadły (pardon... zostały sprywatyzowane, czy jak kto woli, sprzedane obcym inwetorom [do dziś nie wiadomo komu] ), przez naród przetoczyła się fala strajków i publicznego niezadowolenia. A rząd nadal ma 60% poparcia...
Przyszła połowa roku 2009 i w końcu doszło do rządzących, że tegoroczny budżet (podobnie jak ubiegłoroczny) jest nie do zrealizowania. W związku z tym potrzebne będą albo cięcia w resortach, albo podniesienie podatków. Przypomnę tutaj, że jeszcze w roku 2008 PiS proponował zwiększenie deficytu budżetowago, co miało zatrzymać pieniądze w obiegu, co w efekcie mogło doprowadzić do utrzymania jako takiej płynności gospodarczej (mniejsze bezrobocie, mniej uadłych firm... bo pieniądz krążyłby w gospodarce). O ile PO w 2008 roku unisiło się dumą i w zacietrzewieniu trzepotało piórkami, o tyle w roku 2009 i tak uchwaliło podniesienie deficytu, a do tego doszły jeszcze przymusowe oszczędności (bo budżet okazał się bardzo mocno przeszacowany).
Suma summarum rząd został zmuszony do kolejnych cięć. Minister Rostowski znalazł jednak sposób, aby uniknąć oszczędności, a także nie zwiększać podatków (przynajmniej na jakiś czas). Rozwiązanie jest wyjątkowo proste. Jak w każdym feudalnym kraju, ciężar wojny spadał na stan najuboższy, czyli chłopów, tak w naszym przypadku kryzys będą musieli udźwignąć najbiedniejsi. Jan Rostowski postanowił zabrać 1 mld złotych z rezerwy solidarności społecznej (na którą płacili wszyscy podatnici poprzez zwiększoną akcyzę na alkohol i zagraniczne samochody) oraz 1 mld złotych z funduszu aimentacyjnego. W efekcie ucierpią samotne matki wychowujące dzieci oraz najbiedniejsza część społeczeńśtwa.
Resort mógł rzecz jasna cięcia zacząć od siebie (czyli zwolnić nadmiar urzędników, ograniczyć premie), ale po co? Biedota w walce o chleb nie będzie miała siły krzyczeć, media wołania nie podchwycą... Rząd cały i politycy PO syci.
Jednak czy to nie politycy PO reprezentują hasło: "By żyło się lepiej, wszystkim" ? Czy partia miłości nie nosi w swojej nazwie dumnego słowa "Obywatelska"? Przeciętny człowiek mógłby pomyśleć, że partia Donalda Tuska reprezentuje interesy wszystkich obywateli RP. Zarówno bogatych, jak i biednych. Może i takie miała sprawiać wrażenie. Może każdy miał myśleć, że wszyscy znajdą pomoc u tej opcji politycznej.
Jednak rzeczywistość jest inna. Widać ją w poczynaniach rządu. Wystarczy intensywnie obserwować. I nie wierzyć w cuda.

PS. Poczekajcie, aż benzyna wzrośnie do 7 zł (co zapowiadają ekonomiści). A pamiętam jak Tusk straszył, że za Kaczyńskich benzyna podrożoje do 5 zł...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)