WTQ WTQ
82
BLOG

Cud nad urną?

WTQ WTQ Polityka Obserwuj notkę 17

Po ostatnim referendum w Irlandii oraz reakcji obywateli tego europejskiego kraju po przymuszeniu ich do ponowienia referendum sprawiły, że większość Irlandczyków opowiadała się zdecydowanie przeciwko traktatowi. Dziś w obliczu zapowiadanych (jeszcze nieoficjalnych) wyników bardzo dziwi mnie fakt tak wysokiej przewagi głosów za Lizboną.

Czy aby napewno referendum zostało przeprowadzone tam zgodnie z zasadami demokracji, czy może jednak Europa zadbała, aby kolejnej wpadki w Irlandii nie było? Istnieje możliwość, że ktoś fałszuje wyniki wyborów (znacie państwo tą maksymę: "Nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy"?) albo kampania za Lizboną była tak głośna i tak namieszała obywatelom tego kraju w głowach, że pozwolili sobie dać wiarę w kolejne cuda gospodarcze, gruszki na wierzbach i obietnice bogactw dla najbiedniejszych w jednym. Jakby nie było, w moim mniemaniu coś tutaj jest niezgodne z logiką i zwyczajnie zaczynam wyczuwać, że cała Europa zostaje właśnie robiona w balona.

Jest w całej tej sprawie kilka rzeczy wartych omówienia:

Pierwsza rzecz to sama słuszność ponownego referendum.
Z tego co mi wiadomo, w traktacie z Lizbony jest zapis, który mówi, że w momencie braku zgody jednego z państw członkowskich w sprawie ratyfikacji tego traktatu, staje się on niewiążący i trafia do kosza.

A to oznacza ni mniej ni więcej tyle, że po pierwszym irlandzkim "NIE" traktat powinien wylądować w lamusie.

Tym samym cała UE skompromitowała się w swojej strukturze i zwyczajach, starając się "zmusić" Irlandię do przyjęcia traktatu, tudzież do nowego referendum.

Druga rzecz, to nastroje Irlandczyków.
Pamiętam, ze przy ostatnim referendum niezadowolonych było 53%. No i szacunek za ich zdanie chyba się im nalezy? Ponowne głosowanie to zdeptanie ich wyboru.


Po ogłoszeniu przez Sarkoziego przymusu przeprowadzenia kolejnego referendum (albo i kolejnych... aż do skutku) w Irlandii zapanowała burza, która doprowadziła do automatycznej negacji traktatu przez irlandczyków nawet do poziomu 75-80% społeczeństwa.

Ponowne referendum, które de facto jest niezgodne z przepisami w traktacie, jest jednocześnie próbą wymuszenia na ludności innego zdania, niż to, które zostało przez nich wybrane. Stąd reakcja tej nacji jest naturalna. Każdy zmuszany do czegoś (czego nie akceptuje) człowiek reaguje buntem.
Dlatego nie potrafię dać wiary w wiarygodność dzisiejszych przewidywanych wyników.
Albo wyniki są sfałszowane, albo mamy do czynienia z wielkim przypadkiem... i obecnie liczone są głównie głosy ZA lizboną.

Ostatnia rzecz, to kwestie etyczne.
Czy Unia, w której wszyscy chcemy być jest tym, czego faktycznie chcieliśmy?
Wiele mówi się o poszanowaniu, o tolerancji...
A w momencie gdy jedna z nacji europejskich ma odmienne zdanie niż większość, zmuszamy ich do ponownego głosowania... najlepiej do skutku, aż zdanie będzie korzystne.
Czy tak ma wyglądać życie w UE?
Dziś zmuszamy Irlandię... jutro zwykłego Kowalskiego do działania w jedyny słuszny w Unii sposób.

Czy naprawdę tego chcemy?

 

WTQ
O mnie WTQ

Człowiek o otwartym umyśle. Od kilku lat interesujący się umysłem człowieka i tym, co można z nim zrobić. Certyfikowany Hipnotyzer i Trener NLP. Zawodowy Coach. Człowiek, który pomaga dostrzec możliwości... Tak mnie opisują przyjaciele. Kontakt: wtq@o2.pl Blog oficjalny: www.poznajswojumysl.blogspot.com  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka