W lokalnej telewizji (TVSM) podczas programu publicystycznego “Wydarzenia i Komentarze” prowadzonego przez panią A. Napierską mieszkańcy Grudziądza mogli poznać opinię i działania posła na Sejm RP, p. Janusza Dzięcioła, znanego między innymi z programu Big Brother (I edycja). Grudziądzanin podsumowywał swoje działania na rzecz miasta, ocenił (ale bardzo ostrożnie) obecnego prezydenta Roberta Malinowskiego, a także wyraził swoje aspiracje polityczne. Jako mieszkaniec miasta i aktywny obserwator polskiej sceny politycznej muszę skomentować ten występ. Ale po kolei…
W pierwszej części programu pani Napierska starała się wprowadzić posła w miłą atmosferę wypytując o błahe sprawy dotyczące jego kalendarza, trudnościach w ustaleniu terminu wywiadu itp. Miły wstęp, który poseł komentował z uśmiechem na ustach. Chwilę po tym nastąpił już konkretny atak. Najpierw na obecnego prezydenta, o którego ocenę poprosiła pani redaktor, a następnie uderzyła bezpośrednio w posła pytając o bardzo konkretne sytuacje.
I kolejno, w sprawie oceny Roberta Malinowskiego poseł starał się zachować neutralność. Co jest naturalne, w przypadku gdy dziennikarz prosi o ocenę partyjnego kolegi (jakaś solidarność musi być). W późniejszej części wywiadu poseł przyznał się jednak, że chciałby kandydować. Może nie wprost, ale zasłanianie się decyzją partii i swoją ewentualną zgodą, można to tak odczytać. I chociaż R. Malinowski, który jak sam poseł przyznał “najprawdopodobniej zostanie kandydatem PO” (w co ja osobiście wątpię) może liczyc na jego pełne wsparcie, to jednak nie brakowało smutku na twarzy Janusza Dzięcioła.
W części poświęconej konkretnym inwestycjom i działaniom posła zaczęły się schody. Poseł często zawieszał głos, używał ogólników i pocił się wyraźnie na czole. Najwyraźniej rozmowa o ważnych dla miasta sprawach wywoływała poddenerwowanie u posła. Jako poseł ma wiele spraw na głowie, masę wyjazdów i spotkań z ludźmi. Jest człowiekiem społecznego zufania, jak sam powiedział. Najprawdopodobniej dlatego nie zostało zbyt wiele czasu na zainteresowanie się problemami Grudziądza. Uderzyła mnie też bierność posła i jego brak wiedzy na temat podstawowych inwestycji.
W przypadku trasy średnicowej, poseł mógł pochwalić się interwencją u ministra infrastruktury, co tez uczynił. Jednak jeśli chodzi o sprawy konkretne, czyli kwestie dofinansowania cała sprawa zamknęła się na tym, że poseł “wie, że miasto otrzyma dofinansowanie” i to w granicach “80-85%”. Pozostaje mi tylko złapać za słowo i czekać efektów. Jednak osobiście nie wierze na słowo żadnemu politykowi. A jeśli polityk wierzy innemu politykowi (w tym wypadku poseł wierzy ministrowi) to uważam, że nie wie zbyt wiele o polityce (oczywiście nie uważam, że minister mógłby skłamać, po prostu w polityce liczy się słowo pisane).
Kiedy temat został zmieniony na Pomorską Specjalną Strefę Ekonomiczną, poseł (który sam ten temat przywołał) zaliczył kolejną gafę merytoryczną. Skrytykował prezydenta, a zapytany o jego pomysł na strefę odparł wyraźnie zaskoczony pytaniem: “Pewnie trzeba być człowiekiem aktywnym…”. I tak wygląda recepta ewentualnego kandydata na prezydenta mojego miasta. Świetnie.
Ale to nie wszystko. Pani redaktor w pewnym momencie spytała, czy poseł w Sejmie często porusza sprawy Grudziądza, na co Janusz Dzięcioł odparł szczerze i bez namysłu “Nie”, po czym uraczył nas jeszcze uśmiechem… Po chwili oczywiście zorientował się co się stało i zaczął pokrętne tłumaczyć, że Sejm to miejsce gdzie pracuje się nad dokumentami i nie specjalnie jest gdzie ten nasz Grudziądz pokazać. Dziwne, że inni posłowie potrafią walczyć o interesy swoich miast.
Także w swoich działaniach poseł Dzięcioł przyznał, że “woli nie wychodzić przed orkiestrę”, co oznacza tyle, że poseł nie będzie działał na rzecz miasta, dopóki go ktoś o to nie poprosi i nie powie w jakiej sprawie może coś zdziałać. Czy to przypadkiem nie uwidacznia nam braku pomysłu na nasze miasto? Dlaczego osoba, ktora sama nie ma inwencji chce kierować naszym ośrodkiem? Do tego potrzeba kreatywności, pomysłu, działania i rzecz jasna wiedzy.
Ostatnim przypadkiem, kiedy kamera uchwyciła wpadkę posła, było pytanie o to, któremu z polityków bardziej kibicuje w walce o fotel prezydenta Polski: Bronisławowi Komorowskiemu, czy Radosławowi Sikorskiemu? Poseł odpowiedział, że Komorowskiemu (co mnie nie dziwi, bo ma on około 90% poparcie w partii). jednak na pytanie dlaczego, zaskoczył mnie kompletnie. Odpowiedz padła bardzo szybko i bez namysłu, z czego także poseł próbował się wytłumaczyć, ale słowo się rzekło, a odpowiedz była taka: “Nie wiem”. Poseł nie wie, dlaczego popiera jednego kandydata, a nie drugiego.
Ja z kolei nie wiem, dlaczego osoba nie mająca pomysłu na miasto, nie potrafiąca wykrzesać z Siebie nawet iskry kreatywności chce kandydować na stanowisko prezydenta miasta. Aby postawić Grudziądz na nogi potrzeba kandydata z wiedzą i pomysłami. I chociaż nie uważam prezydenta Malinowskiego za dobrego kandydata, to w zestawieniu z posłem Dzięciołem prezentuje się on znacznie lepiej. Ma znacznie większą wiedzę (z oczywistych względów) na temat miasta, a także ma jakieś pomysły (może nie najlepsze, ale zawsze).
PS. Dla zainteresowanych, cały wywiad dostępny jest na stronie: http://www.tvsm.pl/index.php?go=videoteka , w kategorii “Wydarzenia i Komentarze”
PS.2. Artykuł autorski (mój) ze strony: http://www.witkowskipawel.pl/2010/02/19/prezydent-bez-pomyslu-janusz-dzieciol/


Komentarze
Pokaż komentarze (5)