Dzisiaj rano samolot Tu-154 M o numerze 102, którym lata polski premier, trafił w rosyjskie ręce. Jak dowiedział się serwis Newsweek.pl, specjaliści z zakładów Tupolewa będą w nim instalować łączności satelitarną.
- Samolot wyleciał z samego rana. Trafi w ręce inżynierów w zakładach macierzystych Tupolewa, gdzie zainstalowany zostanie system łączności - potwierdził serwisowi Newsweek.pl przedstawiciel biura prasowego sił powietrznych. Wiadomo, że cała operacja potrwa około trzech tygodni.
To już drugi rządowy samolot w którym zamontowany będzie tego rodzaju system komunikacji. Za pierwszym razem nie obyło się bez problemów. Przez pewien czas był problem z konfiguracją łączy internetowych, które zostały dostarczone przez krajowego providera na zamówienie MON. Same urządzenia zamontowane przez zakłady Tupolewa spisały się bez zarzutu.
W 36. Pułku Specjalnym stacjonującym na Okęciu służą dwie maszyny Tu-154 M. Obie powinny wkrótce trafić na złom. W marcu tego roku na skutek awarii jednej z maszyn polski prezydent musiał lecieć na Węgry wyczarterowanym samolotem. Problemy techniczne komplikowały wcześniej m.in. podróże premierów Marka Belki, Leszka Millera, Jerzego Buzka, Włodzimierza Cimoszewicza i Józefa Oleksego.
Od lat mówi się o konieczności zakupu nowych maszyn dla naszych VIP-ów. Nic jednak w tej sprawie nie zrobiono. Politycy odwlekają decyzję w obawie przed opinią publiczną. Ostatni przetarg organizowany przez Agencję Mienia Wojskowego na zakup sześciu samolotów został odwołany z uwagi na podejrzenie, że został "ustawiony" pod brazylijskiego Embraera.
Tu-154 to samolot pasażerski średniego zasięgu, produkcji radzieckiej. Do eksploatacji wszedł w 1972 roku. Był odpowiedzią na amerykańskiego Boeinga 727. Łącznie wyprodukowano 926 maszyn w różnych wersjach. Maszyny zostały wycofane z PLL LOT ze względu na przestarzałą konstrukcję i wysokie koszty utrzymania. Wciąż jednak służą polskim politykom.
(źródło)
Przypominają mi się wybory oraz pierwsze dni rządów Tuska, w których wielokrotnie słyszeliśmy zapewnienia o nowej jakości rządzenia, o tanim państwie, o samolotach rejsowych.
Premier Tusk samolotem rejsowym, co miało być jego wizytówką poleciał raz... do USA.
Lot ten wyszedł Polskę drożej, niż miałoby to miejsce samolotem wojskowym.
Wszystkie kolejne loty (w tym do Moskwy) odbyły się już samolotami wojskowymi.
I w kwestii rejsowych lotów chyba nic się już nie zmieni. Tusk albo swojego pomysłu nie przemyślał, albo zwyczajnie wyborców okłamał.
Drugą sprawą jest pozycja Polski na arenie międzynarodowej oraz wybór głównego partnera.
Do 2007 roku strategicznym i najbardziej wartościowym partnerem dla Polski były Stany Zjednoczone. Po zmianie władzy natomiast Polska zmieniła kurs co jest doskonale widoczne na przykładzie negocjacji o tarczę antyrakietową. Mimo dobrej dla Polski propozycji, Tusk na siłę stara się negocjacje pogrzebać.
Z drugiej jednak strony kwitnie przyjaźń Polsko-Niemiecka oraz Polsko-Rosyjska.
Jednak czy jest to faktyczna przyjaźń, czy tylko interesy naszych sąsiadów skłaniają ich do uśmiechu w naszą stronę? My zaś naiwni, nie widzimy tego, co się dzieje za naszymi plecami.
Obawiam się, że Premier stał się jedynie uśmiechniętą marionetką, której nic poza uśmiechem już nie zostało. Za sznurki pociągają sąsiedzi, a po co Rosjanie zakładają telefon w samolocie Tuska.... pozostawiam waszej wyobraźni.
56
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze