Wszyscy chyba pamiętamy sytuację, w której Rosja zakręciła kurek dla Ukrainy. Było to dotkliwe także i dla nas, ponieważ ta sama rura biegnie i przez Ukrainę i przez Polskę. Sprawa dotyczyła rosnącego długu Ukrainy wobec Rosji za dostawy ropy naftowej. Rosja zażądała miażdżącej dla Ukrainy kwoty, a gdy ta odmówiła zablokowano dostawy ropy. Ta sytuacja uświadomiła niektórym polskim politykom konieczność oderwania się od rosyjskiego monopolu naftowego. Jedyną alternatywą wówczas byłą Norwegia, której dostawy po prawdzie byłyby droższe, ale zapewniałyby Polsce więcej niż 1 źródło dostaw tego surowca i ewentualnie zabezpieczyłyby nas przed ewentualnym szantażem w przyszłości.
Sytuacja uległa jednak radykalnej zmianie. O rurociągu z Norwegii już dawno zapomnieliśmy, a Rosja tymczasem rozpoczęła forsowanie rurociągu pod dnie Bałtyku. W myśl prawa jeśli ten rurociąg powstanie, skutecznie odgrodzi nam możliwość pozyskania ropy naftowej od dowolnego kraju z północy, albowiem rurociągi na dnie morskim krzyżować się nie mogą. Co więcej, rurociąg ten ma w całości omijać Polskę, kraj który stara się obrać zachodni kurs w polityce zagranicznej, a także kraj który w latach 2005-2007 wielokrotnie nadepnął Federacji Rosyjskiej na odcisk. Może to być swojego rodzaju przemyślane zagranie Rosji wobec naszego kraju, albo także ewentualna chęć odcięcia w przyszłości nie tylko Polski, ale i zadłużonej po uszy Ukrainy.
Nie dalej jak wczoraj w mediach można było usłyszeć o ograniczeniu rosyjskich dostaw ropy naftowej do Czech. Oficjalnie odbyło się to bez podania jakichkolwiek powodów. Nieoficjalnie jednak. jak sugerują media, może to być zemsta Rosji za podpisanie przez Czechy umowy ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie radaru (części amerykańskiej tarczy antyrakietowej). Rosja co prawda odgrażała się działaniami wojska, jednak bardziej doświadczeni politycy, ekonomiści a także żołnierze wiedzą , że w dzisiejszych czasach wojsko przydaje się głównie na defilady i pokazy. Nic jednak dotkliwiej nie uderza niż atak ekonomiczny, którym jest zaprzestanie dostaw tak cennego surowca jakim jest ropa naftowa.
Umowa pomiędzy Rosją i Czechami obligowała na przepływ 500 tysięcy ton ropy, a obecnie Czechy uzyskają tylko 300 tysięcy ton. Może to być dobra lekcja nie tylko dla Czech, ale i dla nas.
Jak wiemy Polska jest krajem, w którym może stanąć druga część amerykańskiej tarczy. Nie jest to jeszcze przesądzone, albowiem polityka zagraniczna rządu Tuska stara się naciskać w moim odczuciu nazbyt mocno, co może spowodować ostatecznie zerwanie rozmów oraz przeniesienie tarczy na Litwę. Warto jednak zastanowić się nad polityką w Europie, a zwłaszcza nad poczynaniami Rosji. Co może stać się z Polską w przyszłości, jeśli faktycznie powstanie rurociąg NordStream odcinający nam możliwość pozyskania ropy z północy, a na terenie naszego kraju powstanie element amerykańskiej tarczy antyrakietowej? Jeśli brać pod uwagę reakcję Rosji na podpisanie przez Czechy umowy z Amerykanami, to w przyszłości Rosja może faktycznie zakręcić kurek dla Polski. Zwłaszcza jeśli Europa będzie miała połączenie z Rosją poprzez dno Bałtyku. Wówczas jedyną alternatywą pozyskania ropy dla Polski pozostanie Gruzja, która jest jeszcze suwerennym państwem tylko dzięki wstawiennictwu prezydentów Polski i Litwy.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)