Jak się okazuje, Donald Tusk jest osobą dość niewdzięczną. Dowiodła tego ostatnia przypadkowa sytuacja, w której dziennikarze Super Expresu przyłapali syna polskiego premiera Michała Tuska w mundurze Wojska Polskiego. I to nie jest zwykły mundur jaki można kupić na bazarze. Ten, w którym został przyłapany syn premiera pochodzi z misji z Iraku. Premier Tusk otrzymał jeden taki mundur w ramach prezentu, którym jak widać lubi dzielić się ze swoimi bliskimi.
Aby tego było mało, Michał postanowił użyć tego munduru jako odzieży ochronnej do zabawy z kolegami w lasach w okolicy Kartuz. Chłopcy postanowili urządzić sobie zabawę w popularny „Paintball”. Reporterzy nie omieszkali nawet zrobić synowi Tuska zdjęcia w tym stroju [zdjęcie].
Pytany o ten incydent Michał zasłania się zakupami internetowymi. Podobno kupił ten mundur na jakiejś aukcji w internecie za nie małą kwotę 500zł. Szkoda tylko, że nie podał adresu strony, na której zakupił taki mundur. Osobiście poszukałem w internecie podobnych mundurów, ale ani na allegro, ani w sklepach takiego modelu nie znalazłem.
Generał Roman Polko natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do pochodzenia tego munduru. „To oryginalny mundur naszej armii w pustynnym kamuflażu” – mówi oficer. „Szef zarządu prewencji Komendy Głównej Żandarmerii Wojskowej, płk Jerzy Żygadło, wyjaśnia, że wzory umundurowania wojskowego są zastrzeżone. - Osoby cywilne nie mogą nosić oryginalnego umundurowania. Żandarmeria, tak samo jak policja, w takich przypadkach ma prawo je rekwirować. Nawet żołnierzom nie wolno nosić umundurowania polowego poza jednostką czy poligonem” [źródło].
Okazuje się, że Michał Tusk szarga dobre imię Wojska Polskiego biegając po lasach i strzelając się z kolegami w oryginalnym mundurze polskim. Jakby tego było mało, nie jest to mundur kupiony przez Michała. Jest to prezent dla jego ojca Donalda Tuska. Zostaje więc zastanowić się, czy wypada obecnemu premierowi rozdawać własne prezenty? Oczywiście, że nie wypada, ponieważ jest to kompletnym brakiem wdzięczności za prezent. Podobnie zresztą nie wypada chwalić swojego syna za łamanie prawa, co także w przeszłości zdarzyło się Donaldowi, gdy jego syn został przyłapany podczas wieczornej jazdy samochodem. Miał wówczas na liczniku około 140km/h. Premier pochwalił wówczas syna, mówiąc że jest dumny, że Michał potrafił wycisnąć tyle z tak starego samochodu. No tak, ale na terenie miasta istnieje ograniczenie prędkości do 50km/h, a za dwukrotne przekroczenie tej prędkości można stracić prawo jazdy. Nie wiem, czy to jest powód do dumy. W każdym razie brak kary jak widzimy prowadzi do kolejnych przewinień.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)