WTQ WTQ
54
BLOG

Ministerialne ego i medialne przecieki

WTQ WTQ Polityka Obserwuj notkę 8

No i to, co było wielką tajemnicą po raz kolejny przeciekło do mediów. W naszym kraju zaczyna brakować elementarnego bezpieczeństwa jeśli chodzi o ochronę informacji. Nadal trwają jeszcze amerykańskie negocjacje w sprawie tarczy antyrakietowej, a tymczasem okazuje się, że do mediów przeciekły rozmowy nagrywane w dzwiękoszczelnym pomieszczeniu w Pałacu Prezydenckim. Warto przy tej okazji przeanalizować dwie sprawy. Po pierwsze samą treść rozmów, które pojawiły się dziś w "Dzienniku" oraz dywagacje na temat źródła tych przecieków.

Zanim poznamy dokładne cytaty podane przez Dziennik, które są rzekomo treścią rozmów z Pałacu Prezydenckiego, warto zapoznać się z atmosferą jaka panowała dnia 4 lipca oraz powodami, dla których prezydent nagrywał te rozmowy. Zaczynając od wczesnych wydarzeń z 4 lipca warto przypomnieć, że do Pałacu Prezydenckiego trafiają szefowie MSZ i MON na rozmowy z głową państwa, jednak do tych rozmów została oddelegowana Anna Fotyga. Po krótkiej rozmowie ministrowie opuścili Pałac, a prezydencka pani minister wróciła do prezydenta z komunikatem: "Rząd chce zerwać negocjacje". Wywołało to istną burzę w Pałacu. Prezydent był wściekły i kazał już pisać orędzie na wieczór, chcąc wyrazić żal, że to nad czym pracował zostało zniszczone. Jednocześnie nakazał sprowadzić głównego polskiego negocjatora, Witolda Waszczykowskiego, czyli osobę do której prezydent ma zaufanie i wie, że jeszcze za czasów PiSu negocjator walczył u boku prezydenta o tarczę oraz szefa MSZ Radosława Sikorskiego, czyli przedstawiciela rządu, który jak się okazuje negocjacje chce zerwać. Jako, że tarcza antyrakietowa jest korzystna dla interesu naszego państwa, Lech Kaczyński zagroził Sikorskiemu Trybunałem Stanu, gdyby negocjacje faktycznie zakończyły się klęską. Dziennik sugeruje, że prezydent podejrzewał Sikorskiego o celowe działanie przeciw ineresowi państwa Polskiego podczas rozmów z Amerykanami, gdzie Sikorski mógł nie używać usług tłumacza i polegając jedynie na swojej wiedzy i znajomości języka rozmawiał ze specjalistami amerykańskimi. Warto także zwrócić uwagę na arogancję ministra Sikorskiego podczas rozmów z głową państwa:

"Czy pan zna Rona Asmusa?" - pyta Kaczyński.

"Nie widzę związku ze sprawą tarczy" - odpowiada Sikorski.

"Powtarzam pytanie, czy pan zna Rona Asmusa?"

"Nie widzę związku."

"Zna pan?"

"Zna go pani Fotyga, ja go też znam."

"Proszę zaprotokołować: Potwierdził, że zna Rona Asmusa".

Dziennik dotarł do informacji, jakoby Sikorskie dogadał się z wymienionym amerykańskim politykiem w sprawie tarczy i sugerował podpisanie porozumienia z nowym prezydentem. Problem tylko w tym, że Asmus miał wpływy u Hilary Clinton, a nie u Obamy. Kolejny cytat:

"Czy pan jest tłumaczem?" - pyta prezydent. "Jakie to ma znaczenie?" - dziwi się Sikorski. "Czy pan jest tłumaczem, powtarzam pytanie?" "Nie rozumiem, jaki to ma związek ze sprawą." "Proszę zaprotokołować: Odmawia odpowiedzi na pytanie, czy jest tłumaczem". "Nie jestem tłumaczem, ale dobrze mówię po angielsku, czego dowodem jest dyplom uczelni wyższej, którą ukończyłem w Anglii." "Czy pan tłumaczył wczorajszą rozmowę telefoniczną Donalda Tuska z amerykańskim wiceprezydentem Dickiem Cheneyem?" "Nie. Tłumaczył ją tłumacz Białego Domu, który był na linii w czasie rozmowy Tusk - Cheney."Ten fragment dotyczy podejrzeń prezydenta o nie korzystanie z usług tłumacza, co mogło w efekcie przynieść zgubne skutki. Warto zaznaczyć, że w obu fragmentach minister wyraźnie "nie widzi związków ze sprawą" zamiast rzeczowo i grzecznie odpowiadać na pytania. Osobiście nie uważam, aby Tomasz Lis był dziennikarzem grzecznym i dobrze wychowanym, ale podczas wywiadu z głową państwa nie odważył się wchodzić Lechowi Kaczyńskiemu w zdanie, a także gdy tylko na to zasłużył, zwiesił głowę w geście przeprosin. Sikorski ewidentnie taki nie jest. Cały czas uważa, że jego zdanie jest ponad wszystkim, a prezydent nie powinien wymagać od niego wyjaśnień. Kilka razy nawet powiedział, że jeśli prezydent będzie go obrażał, to wyjdzie. Tymczasem Kaczyński stwierdził tylko to, co i ja uważam za fakt:"Pańskie ego jest rozdęte do monstrualnych rozmiarów". Czy godzi się, aby szef MSZ mający ogromne ego, co jest z pewnych powodów zrozumiałe (każda osoba piastująca najwyższe stanowiska w państwie ma prawo być z tego dumna, ale nigdy nie powinna zapominać o "kolejności dziobania") zachowywał się tak arogancko w stosunku do głowy państwa? Prezydent chciał wyjaśnić sytuację dotyczącą amerykańskiej tarczy, która stanowi ważną inwestycję dla naszego kraju i jego bezpieczeństwa, a spotyka się z butą i brakiem współpracy. Sam pan minister Sikorski natomiast po rozmowach nie omieszkał pochwalić się groźbami o Trybunale Stanu. Nie sprecyzował rzecz jasna, dlaczego miałby mu grozić. Mniejsza jednak o ten fakt. Rozmowy dobiegły końca, a Lech Kaczyński nakazał wyrzucić swoje przygotowane już orędzie. Wieczorem natomiast pojawiła się depesze Pałacu Prezydenckiego popierająca starania rządu. Z tego wynika, że rozmowa Kaczyńskiego i Sikorskiego uspokoiła jednak prezydenta.Druga sprawa, najpewniej będzie pomijana w mediach, a dotyczy źródła przecieku tak ważnych informacji do mediów. Jak wiemy, gdy trwają negocjacje pomiędzy dwoma rajami, nie wskazane jest aby jakiekolwiek wewnętrzne rozmowy polityków w sprawie negocjowanej trafiały do mediów, ponieważ mogą zaszkodzić prowadzonym negocjacjom. Tak więc można tutaj mówić o skandalu. Warto przeanalizować, skąd przeciek mógł pochodzić. Strony są po prawdzie dwie, Pałac Prezydencki, albo rząd. Jak wiemy, obecny prezydent piastuje swój urząd od 2005 roku, zatem niebawem miną 3 lata jego prezydentury. Przez pierwsze 2 lata nigdy nie było przecieków z Pałacu Prezydenckiego. Tak więc prawdopodobieństwo, że któryś prezydencki minister przekazał informacje jest raczej mało prawdopodobne. Z drugiej strony mamy rząd, jak wiemy sterowany przez "Przekazy dnia", czyli instrukcje spin doktorów od wizerunku. Kto wie, czy specjaliści od PR nie doszli do wniosku, że korzystne dla rządu będzie wyjawienie takich informacji. Do tego dochodzi fakt, związany z długością kadencji obecnego rządu. Od października 2007 roku do mediów często przedostawały się informacje, które przedostawać się nie powinny. Stąd większe podejrzenie pod adresem obecnego rządu jako źródła przecieków. Wszak nawet sam minister Radosław Sikorski na antenie TVN24 opowiadał o groźbie Trybunały Stanu. Źródła tych przecieków pewnie nie poznamy nigdy, ale drogą dedukcji można wyciągnąć pewne wnioski. Tak czy inaczej, w Polsce żadna informacja bezpieczna nie jest, taki wniosek można wyciągnąć z artykułu jaki zaprezentował dziś "Dziennik".

 

WTQ
O mnie WTQ

Człowiek o otwartym umyśle. Od kilku lat interesujący się umysłem człowieka i tym, co można z nim zrobić. Certyfikowany Hipnotyzer i Trener NLP. Zawodowy Coach. Człowiek, który pomaga dostrzec możliwości... Tak mnie opisują przyjaciele. Kontakt: wtq@o2.pl Blog oficjalny: www.poznajswojumysl.blogspot.com  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka