Od wielu już lat nie tylko w mediach i niektórych partiach politycznych, ale także wśród opinii publicznej cały czas rośnie niechęć do ojca Rydzyka. Uważam, że warto przycupnąć przy tym problemie na chwilę, albowiem jest to postać o tyle ciekawa, że pomimo wieloletnich nacisków i prób wyszydzenia jego osoby, nadal potrafi utrzymać się na pierwszych stronach gazet. Mało tego, zapowiada się, że dyrektor Radia Maryja może pozyskać kolejne miliony złotych, co doprowadza media do białej gorączki.
Dziś wertując kolejne portale informacyjne w internecie natknąłem się na blog Rafała Ziemkiewicza, który świetnie obrazuje powyżej opisany problem. Mianowicie pan Rafał opisuje na swoim blogu całą historię dotyczącą głośnych odwiertów geotermalnych, na które Ojciec Rydzyk miał otrzymać dotacje unijne, jednak po zmianie rządów pieniądze te zostały mu odebrane. Aby nie streszczać całej historii, pozwolę sobie zacytować za Rafałem Ziemkiewiczem:
Gdy występował o unijną dotację na odwierty geotermalne i gdy mu tej dotacji odmówiono, czytałem, że sprytny duchowny chciał wpuścić NFOŚ w inwestycję nieopłacalną. Że fachowcy przekonująco dowodzą, iż złoża geotermalne są w Toruniu za głęboko, za chłodne, niczego się nimi ogrzać nie da i w ogóle, jak sobie Rydzyk chce, to niech sam sobie wierci, za swoje.
Założyciel Radia Maryja najwidoczniej skorzystał z tej rady i zabrał się do eksploatacji złóż sam. Jeśli poprzednio jego przeciwnicy mówili i pisali prawdę, to powinni zacierać z schadenfreude ręce: znienawidzony patron ciemnogrodu wywali się finansowo na nieopłacalnej inwestycji. Tymczasem znowu podnoszony jest alarm, tym razem pod hasłem, że Rydzyk zarobi na tej geotermii miliony, sprzedając ekologiczną energię połowie Torunia. A żeby Rydzyk zarabiał miliony, to przecież zgroza!
Coś w tym cuchnie. Jeśli eksploatacja wód geotermalnych jest rzeczywiście tak opłacalna, nie wspominając już o pożytku, jaki z ogrzania połowy miasta w ten sposób mieć będzie natura, to dlaczego nie zainwestował w ten interes żaden z powołanych w tym celu państwowych funduszy? A skoro już nie zainwestował, to dlaczego rzuca się kłody pod nogi komuś, kto chce to zrobić nawet bez ich pomocy, wynajdując bzdurne biurokratyczne utrudnienia, w rodzaju przepisów o zbiórce publicznej? Lepiej, żeby było gorzej, drożej i ze szkodą dla środowiska, byle w zgodzie z pryncypiami? Czyli znowu jak za komuny? [źródło]
Tak więc wynika z tego prosty wniosek. Wszystko dobre, oby Rydzyk w tym swoich palców nie mieszał. I taki właśnie przekaz szykują nam media masowe. Jednak zastanówmy się, czy faktycznie korzystniej jest głośno krzyczeć kompletnie nie rozumiejąc problemu, czy zastanowić się chwilę nad tym, co faktycznie jest opłacalne dla miasta. Jest mi trudno zrozumieć podejście mediów do tego problemu. Ojciec Rydzyk istotnie jest kapłanem nietypowym i tutaj srzeczał się nie będę. Każdy ma tutaj swoje zdanie. Ale czy aby oznaczało to zaraz bycie potworem, o którym każde dobre słowo może być równoznaczne z ekskomuniką? To już w moim mniemaniu zbyt daleko idąca przesada.
Pewny jestem jednego. Ojciec Rydzyk jest z całą pewnością jednym z najlepiej zarządzających kapitałem ludzi w kraju. Pomimo rzucanych mu pod nogi kłód, potrafi doprowadzić zamierzone inwestycje do końća, zarobić na tym niebotyczne pieniądze i jeszcze zadbać przy tym nie tylko o środowisko, ale i o pobliskie miasto. Czy to faktycznie jest takie potworne?


Komentarze
Pokaż komentarze (17)