Sytuacja w kraju zaczyna mi coraz bardziej przypominać początek lat 90-tych, kiedy za prezydenta mieliśmy Lecha Wałęsę, a po obaleniu rządu Olszewskiego na stanowisko premiera powołano Waldemara Pawlaka, obecnego wicepremiera.
Zarówno w latach 1993-95, jak i obecnie można dostrzec wiele podobnych zjawisk. Każdy bardziej spostrzegawczy obywatel pamiętający tamte czasy oraz śledzący dzisiejszą sytuację w kraju dojdzie do podobnych co ja wniosków.
W pierwszym roku po objęciu przez pana Pawlaka urzędu w Polsce zaczęły szaleć ceny, gwałtownie wzrastały ceny prądu, żywności, gazu... i to kilka razy w ciągu roku. Do dziś pamiętam wiadomości z początku 1994 roku, w których pani redaktor zapowiadała na kolejny rok przynajmniej 3 kolejne podwyżki. Sytuacja zdawała się dramatyczna, a wszystko to dla zaspokojenia pazerności elit.
Dzika prywatyzacja mająca się dobrze w latach 90-tych, jest o krok od realizacji i dzisiaj. Rząd Donalda Tuska planuje sprywatyzować 740 państwowych spółek, w tym i te strategiczne, jak i te przynoszące ogromne dochody budżetowi państwa. Jak mniemam i to działanie podyktowane jest ludzką chciwością obecnie nam rządzących. A co stanie się z budżetem państwa, do którego przestaną wpływać pieniądze z państwowych spółek? Tym najwyraźniej rząd nie zamierza sobie zajmować głowy. Cały problem spadnie na następną partię, która po PO wygra wybory. A ludzie z otoczenia Platformy będą żyli spokojnie posiadając osobiście lub poprzez znajomych bardzo dochodowe spółki w państwie.
Wszystko to przyprawia mnie o gęsią skórkę, gdy w mediach znajduje takie doniesienia:
Prąd zdrożeje od 15 do 25% !
Od 2009 roku ceny prądu dla gospodarstw domowych zostaną uwolnione. Rachunki około 15,7 miliona polskich rodzin wzrosną w najlepszym przypadku o 15 procent.


Komentarze
Pokaż komentarze