129 obserwujących
514 notek
985k odsłon
  1795   0

Polityczny trójkąt bermudzki

W światowej polityce powstaje polityczny trójkąt, którego wierzchołkami są Waszyngton, Moskwa Pekin. W relacjach między nimi rozstrzygnie się przyszłość obecnego ładu międzynarodowego i los wielu państw. Polska leży na linii między Waszyngtonem a Moskwą. Czy mamy narodziny jakiegoś trójkąta bermudzkiego fatalnego dla losów państw takich jak Polska samodzielnie sterujących po wodach światowej polityki ?

imageTrójkąt Bermudzki to nazwa obszaru Atlantyku, w rejonie Bermudów uznawanego za miejsce wielu niewyjaśnionych zaginięć statków i samolotów. Ale według statystyk w tym obszarze nie ginie więcej niż średnia liczba obiektów znikających w innych rejonach Atlantyku - nie musi być tak źle w politycznym trójkącie!

O tych sprawach rozmawiałem ostatnio z redaktorem Agatonem Kozińskim publicystą „Wszystko Co Najważniejsze”.

Agaton Koziński: Talibowie błyskawicznie przejęli władzę w Afganistanie. I tak już zostanie? Jakiej sekwencji zdarzeń Pan się spodziewa?

Romuald Szeremietiew: Pewnie w samym Afganistanie w najbliższych latach wielkich zmian nie będzie. Natomiast ta sytuacja z ostatnich dni może być poczdamskim całej sekwencji zdarzeń poza Afganistanem. To akurat talibów dotyczyć nie będzie.

Poza Afganistanem czyli gdzie?

- W całej polityce światowej. Od pewnego czasu obserwujemy próby podważenia obecnego ładu międzynarodowego przez Rosję i – co znacznie ważniejsze – przez Chiny. Niewątpliwie porażka Stanów Zjednoczonych w Afganistanie stanie się impulsem sprawczym. Ożywi działania, które będą miały na celu dowieść, że USA swą dominującą pozycję w świecie straciły.

imageMówi Pan o porażce USA. Tyle, że Ameryka nie miała jak tutaj wygrać, mogła tylko minimalizować straty. I to było wiadome od dawna.

- Bo jednak przebieg operacji wyjścia Amerykanów miał wyglądać zupełnie inaczej. Gdyby potoczył się on zgodnie z ustaleniami wynegocjowanymi jeszcze w ubiegłym roku przez Donalda Trumpa, nie byłaby to taka rejterada, jaką obserwowaliśmy. Potoczyło się jednak inaczej niż plany – i za to wina spada na obecnego prezydenta USA. Proszę zwrócić uwagę ile, ile ciężkiego sprzętu stracili, ile pieniędzy zmarnowali wydanych na przeszkolenie armii afgańskiej.

Według szacunków USA wydało na nią co najmniej 800 mld dolarów.

- Do tego jeszcze dochodzi efekt psychologiczny. Sposób, w jaki została pokazana sytuacja związana ze zdobyciem Kabulu i próbami ucieczki z tamtejszego lotniska ma destrukcyjny wpływ na obraz USA. Podobnie było, gdy Amerykanie wydostawali się z Wietnamu w 1975 r. Wtedy też dla nich najgorsze było to, co pokazano w telewizji. Politycy w państwach demokratycznych są uzależnienie od tego, co widzą ich wyborcy. W tej właśnie sferze Joe Biden poniósł największe straty.

Do kolejnych wyborów ma ponad trzy lata. Ludzie zapomną o tym epizodzie.

- O tym, czy zapomną przesądzi to, co się w ciągu tych trzech lat będzie się działo.

Na pewno w tym czasie Amerykanie zaoszczędzą sporo żyć ludzkich i kosztów wojny w Afganistanie. W ciągu 20 lat wojny wydali tam 2 bln dolarów.

image- Jednocześnie Rosja widzi, że otwierają się przed nią nowe możliwości, nowe pola działania – i już to wykorzystuje. Sygnałem tego jest choćby fakt, że może dokończyć budowę Nord Stream 2. Widać, że Moskwa będzie rozwijać swą aktywność w kierunku zachodnim. Jednocześnie w Stanach zjednoczonych coraz częściej słychać głosy, mówiące, że Waszyngton powinien zjednać Kreml, by ten stanął po stronie USA w starciu z Chinami. Wiadomo, że Rosja pozwala się zjednać – ale za określoną cenę.

Co może być tą ceną?

- To pytanie już się pojawiło, gdy Biden zdecydował się znieść sankcje nałożone na firmy budujące Nord Stream 2. Już słychać głosy, że należy spodziewać się czegoś w rodzaju konferencji jałtańskiej 2.2. Na czym polegała Jałta? Wtedy podjęto decyzję o przekazaniu Moskwie stref wpływów w regionie Europy Środkowej. Pytanie czy w przypadku Jałty 2.2. groziłyby nam podobne rozwiązania.

imageCo miałoby być Jałtą 2.2?

- Ustalenie stref wpływów. Proponował to w tym roku Gieorgij Karasin, przewodniczący komisji spraw zagranicznych Rady Federacji. Także Siergiej Ławrow, szef MSZ Rosji, nawiązywał do dawnych rozmów USA ze Związkiem Radzieckim.

Nikt tego wątku nie podchwycił.

- Natrafiłem na wypowiedź analityka amerykańskiego, który napisał, że warto by na tę propozycję zwrócić uwagę. Oczywiście ten jeden głos o niczym nie świadczy, ale z drugiej strony, jeśli strategia USA polega na pozyskaniu Rosji jako partnera w rozgrywce przeciwko Chinom, to takich głosów może być więcej. Zresztą o takim rozwiązaniu w jednej ze swoich ostatnich książek pisał Zbigniew Brzeziński.

Jak prawdopodobny jest taki scenariusz?

- Teraz trudno ocenić, jesteśmy na etapie hipotez, w tym samym momencie pojawia się wiele możliwych scenariuszy. Dziś w analizach najczęściej powraca wątek Tajwanu – tego, czy Chiny zdecydują się zająć tę wyspę. Gdyby podjęli taką próbę, USA muszą zareagować, prawdopodobnie także militarnie. To miałoby potencjał potężnego konfliktu.

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka