Przed nami kolejne obchody rocznicowe wybuchu i walk Powstania Warszawskiego. Tragicznych kart z historii Warszawy. Jest dla mnie przykre i nie do zniesienia, że wszelkiego rodzaju uroczystości zawłaszczyła sobie obecna ekipa rządząca miastem i krajem, która wykazała się wielokrotnie pogardą dla ludzi i dla tradycji.
Warszawiacy, którym Prezydent HGW i Prezydent RP zabraniają czcić tragicznie zmarłych w Katastrofie Smoleńskiej ludzi kwiatami, zniczami i modlitwą powinni podczas powstańczych rocznic oddawać hołd również ofiarom wypadku bez precedensu w historii Polski. Powinniśmy w dniach obchodów Powstania Warszawskiego pamiętać także o nich. O parze Prezydenckiej, generałach, politykach, stewardessach, załodze samolotu i wszystkich innych pasażerach TU-154. Zasłużyli na to nie mniej niż powstańcy walczący na ulicach Warszawy w 1944 roku.
Trzeba uświadomić obecnie rządzącym, że tchórzostwo i chowanie się za sondażami oraz strażnikami świadczy o mizernej legitymizacji do sprawowania urzędów i występowania w imieniu Polaków. A udawanie na grobach powstańczych solidarności z narodem jest przystrojoną wieńcami obłudą do kwadratu, więc jak tylko zobaczę podczas transmisji telewizyjnej HGW lub Komorowskiego to użyję pilota aby się nie denerwować .
Przejść długim płaczem zapomnianych ścieżek przez puste, krwawe wydmy słów i szorstkich spotkań spłynąć wykwitem płatków zmiodnialych na wiosnę jak cisza biała, gęsta, miękką wonią słodka. Przejść... gromnicami drzew odprawić święta, krzyżami wonnych dni zasadzić puste drogi, O łukach nieba, brudnych przechodniach pamiętać, być przyjacielem smutnych i najcichszym bogiem. I siać niepokój sumień w oczy - brudne szyby na pośmiewisko i na kłamstwa wieków. Przez drogi cierpkie, dalekie i gorzkie po coś tu do nas przyszedł, boże czy człowieku? I w końcu kłamstwem rozcięli przymknięte powieki, pękł kobalt nieba szorstkim poszumem błyskawic, niebo spłynęło szybkim w horyzont odbiegłem kroplami sinymi mleka ciszę zadławić. Zastygła wolno krew na zwiędłych kartach księgi, przechodzą bose nogi w pyle, jak co dzień i kiedy konasz co dnia na krzyżach przydrożnych,
minę cię nieobaczny, zmęczony przechodzień. K.K. Baczyński "Chrystus"


Komentarze
Pokaż komentarze (3)