Jak przeczytałem, że Koreańczyk studiujący anglistykę napisał dwie makabryczne sztuki w których myli rzeczywistość w której żyje z rzeczywistością komputerową, gdzie można zabijać wszystkich złych to potwierdziła się moja teza o chorym wręcz braku dystansu młodych Azjatów do samych siebie i otaczającej ich rzeczywistości. Wszystko tam jest pozbawione europejskiej ironii i kultury. Na poważnie. Żyjący w świecie komputerów młodzi Koreańczycy czy Japończycy są jeszcze bardziej wyobcowani niż kiedyś, gdy mieli choć prawa tradycyjne. My mamy dystans do większości spraw tego świata, bo ten dystans wrastał wraz z kulturą tworzoną w Europie od wieków. Ten dystans powodował, że coraz mniej wojen na naszym kontynencie wybuchało. Te, które wybuchały ostatnio były wywoływane przez pozbawionych dystansu faszystów z Niemiec czy Serbii. Pokażcie mi przedstawiciela wschodniej nacji z poczuciem humoru lub sztukę azjatycką, która takie poczucie ma. Nie spotkałem. Natomiast raz za razem słyszę (nie Raza-Ziemkiewicza) tylko historie o azjatyckich sektach, samobójstwach czy morderstwach spowodowanych brakiem dystansu tak jak w wypadku Zabójcy z Wirginii.
Problem ten dotknie i nasze dzieci jeśli nie dając im nic ze swojego dystansu pozwolimy im bez opamiętania buszować w wirtualnych grach. Stać się mogą te wymyślone rzeczywistości prawdziwym światem. Koreańczyk jest ofiarą komputerowego, azjatyckiego wyobcowania. Wg. siebie czynił dobro, zabijając złych lecz zapomniał, że to prawdziwe życie.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)