Jako, że podobnie jak red.Warzecha często jeżdżę ulicą Puławską, to zdarza mi się podskoczyc na hopce, wyskoczyc w górę, wpaśc w dziurę, w koleinę, w poślizg na pośmiglonej jezdni oraz oglądac w tych samych miejscach wypadki. Na tych samych ulicach rozwalone samochody i leżące w workach ciała. Słupy takie jak ten osmalone przez płonące auta...
Tylko, że ja winą o taki stan rzeczy obciążam przede wszystkim skorumpowanych i nieruchawych urzędników gmin i miast niezdolnych do wykonywania dobrze swojej pracy. Skorumpowanych pracowników firm drogowych dla których opłaca się wykonac fuszerkę, po to by miec kolejną fuchę przy naprawie. Urzędników gminnych, którzy miast budowac przemyslane przejscia i przejazdy, zjazdy i wjazdy idą na łatwiznę bo nie robią na nich wrażenia mieszkańcy przejechani przez auta...dopóki nie będą to czlonkowie ich rodzin.
Kiedyś Wharton napisał książkę "Niezawinione śmierci", gdzie opisywał swoją osobistą walkę z wypalającymi trawy farmerami, którzy spowodowali dymem wielką kraksę na autostradzie w Stanach, w której zginęły jego wnuki i córka. Jego walka choc wydawałoby się bezsensowna, bo nie przywracająca do życia bliskich spowodowała jednak zmiany w mentalności farmerów i prawne zakazy.
Kto u nas zastanawia się nad szkodliwością zlej pracy urzędników odpowiedzialnych za drogi? Kto wyciąga wnioski i karze ich za niedopelnienie obowiązków. Nie słyszałem żeby kogoś ukarali za spowodowanie wypadku przez dopuszczenie drogi do uzytku, która nie spełnia standardów. Dlaczego w tym miejscu na Puławskiej zginęło tylu ludzi i żaden urzędnik odpowiedzialny nie poszedł siedziec? Co znaczy śmierc dla urzędnika? Czy to tylko statystyka? Śmierc w Polsce ma małą cenę. Bardzo małą. Gdyby miała większą to lekarze nie popełnialiby tylu błędów i bezkarnie nie pracowaliby dalej, a drogowcy za spowodowanie śmierci doprowadzaliby siebie i swoje firmy do bankructwa.
I nie mogę patrzec na usmiechniętych policmajstrów występujących przy okazji wypadków, którzy zawsze winą obciążają kierowców, a nie Cześka czy Józka pracującego w gminie, który nie naprawił drogi na czas. Nie polityków gminnych pokłóconych i myslących tylko o swoim interesie.
Panie Warzecha tak nie dojedziemy do EURO, bo przy kolejnej nierówności wylądujemy na słupie, a pan będzie uważał a priori, że jesteśmy głupcami.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)