Sygnatariusze listu, niby w obronie czci Lecha Wałęsy, tak na prawdę chcą rozbroic Lecha - człowieka-bombę z opóżnionym zapłonem. To on może przy okazji różnych informacji zamieszczonych w książce zacząc mówic jak było, nie zważając na przestrogi i apele agorowych autorytetów. Nigdy nie był człowiekiem, którego można okiełznac i za to salon go nienawidził. Lechu nigdy nikogo nie słuchał. Jak to Lechu. Michnik dostawał apopleksji i jakał się przez tydzień, a Lechu miał to w d....
Mam taką cichą nadzieję, że Lech Wałęsa - nasz bohater zacznie mówic prawdę o tamtych czasach, bez owijania w bawełnę. Niech powie Polakom, zyjącym w dyktacie informacyjnym salonu na jakie ustępstwa musiał iśc i jak go szantażowali, bo że tak robili w to nie wątpię. Wierzę, że tak uczyni mimo pewnych gróżb, które pewnie nad nim wiszą. Co jest więcej warte? Szacunek Polaków czy szacunek czerwonej mafii, której musiał w pewnym okresie słuchac. Prawda i tylko prawda Cię wyzwoli. Badz odważny Lechu! Bądz naszym bohaterem i mów!


Komentarze
Pokaż komentarze