Nie lubię Wojciecha Mazowieckiego, ale nie zgadzam się z nazywaniem go głupkiem, tylko dlatego, ze uważa działanie Bartoszewskiego w sprawie Steinbach za niewlaściwe. Też tak uważam. Bartoszewski kiedyś nazywajac Kaczyńskich dyplomatołkami wg. mnie sam okazał się w polityce zagranicznej większym partaczem niż wszyscy dotychczasowi negocjatorzy w stosunkach miedzynarodowych. Można było stanowczo sprzeciwiać sie pewnym działaniom niemieckim w sprawie Muzeum Wypędzonych, ale nie wolno było personifikować swoich żalów w kierunku jednej osoby atakując ją i poniżając tak jakby co najmniej była zbrodniarzem hitlerowskim. Tak to Niemcy odczytali. Teraz sprawa, która była do rozwiązania metodą dyplomatyczną zrobiła się jakąś wojną medialno-dyplomatyczną między krajami. Podtrzymuje to stare stereotypy dotyczące Niemiec złych i Polaków dobrych. Gdyby tak za czasów swoich rządów Fotyga lub Kaczyński zaatakowali Steinbach to w Polskich mediach by ich krytykowali za psucie stosunków z sąsiadami. Bartoszewski z pewnościa nie wypowiadal by się tak jak Kaczyńscy dziś, że popierają takie działanie. Razem z Tuskiem głosiliby w mediach swój sprzeciw.
I uważam, że Prezydent i Prezes PiSu bez przemyslenia przyznają rację działaniom Bartoszewskiego. Jesli się okazał być dyplomatołkiem, to należało się od tych działań zdystansować, czym na pewno więcej zyskaliby w oczach obiektywnych komentatorów w obu krajach. Niemcy dostrzegliby w czarno przedstawianych Kaczyńskich partnera do rozmów, a nie wroga, z ktorym trzeba walczyć. Tusk z Bartoszewskim długo będą naprawiać to co zepsuli akcją ze Steinbach. Tymczasem od maja Niemcy zaczną w Polsce kupować bez podstawionych graczy ziemię w zgodzie z prawem, więc trzeba będzie tonować emocje, a rząd Tuska i Bartoszewski je niepotrzebnie podsycają


Komentarze
Pokaż komentarze