8 obserwujących
66 notek
106k odsłon
  460   3

Antyszczepionkowy bunt peryferii. Przypadek Gwadelupy

„Nikt nie wie, co jest w środku dyni” - to kreolskie przysłowie z Gwadelupy znaczy, jeśli przetłumaczyć idiom: „Tylko cierpiący wie, co się dzieje w jego sercu”. Antyszczepionkowe powstanie i strajk generalny na tej francuskiej, karaibskiej wyspie, określa się w Polsce jako „zwykłe burdy” jakichś „foliarzy”. Dobrze, że w ogóle ktoś o tym słyszał, ale czy ma rację, utrzymując, że jakieś wydarzenie na terytorium o powierzchni ledwo przekraczającej radomski powiat, zagubione za wieloma morzami, nie może mieć żadnego wpływu na szerszą historię?

Pierwsze powstanie niewolników na Gwadelupie wybuchło w 1656 r. Polska przeżywała wtedy potop szwedzki, więc nie mogła zwrócić uwagi, zresztą w samym Paryżu dowiedziano się o tym wiele miesięcy później, a musiało jeszcze upłynąć kilka lat, zanim dwór królewski miał jako tako pełny obraz tego, co się wydarzyło. W każdym razie, był to olbrzymi szok (dla porównania, pierwszy bunt czarnych niewolników w Ameryce północnej miał miejsce prawie 200 lat później) - gdyż była to rzecz niewyobrażalna. Ale wkrótce dwór w Luwrze przeżył jeszcze większy szok, bo powstał pierwszy szkic Czarnego Kodeksu, który miał unormować kwestie niewolnictwa. Niewolnicy otrzymali w nim status mebli.

image


Nikt nie był w stanie uwierzyć, a tym bardziej młody jeszcze Król Słońce, że czarnym niewolnikom można nadawać tak ekscentrycznie wysoki status. Projekt wyśmiano, nawet damy żartowały, więc wylądował na dnie dolnej szuflady. Minęły kolejne lata, aż wyciągnął go z niej błyskotliwy minister tego samego króla Jean-Baptiste Colbert - dziś przed francuskim parlamentem stoi jego pomnik, pod którym regularnie sikają „żółte kamizelki”. Był to człowiek praktyczny, a Ludwik XIV już sporo starszy: budował Wersal, wybierał meble, „tworzył” ich ludwikowy styl i argument Colberta do niego dotarł: o meble trzeba dbać, by uniknąć kłopotów i niepotrzebnych wydatków. Colbert popracował nad tekstem i w 1685, tj. prawie 30 lat po „burdach” na Gwadelupie, król zadekretował Czarny Kodeks dla francuskiej Ameryki.

W imię Pana

Nawiasem mówiąc, pierwszy paragraf tego Kodeksu nie dotyczył niewolników, lecz - w imię szerzenia chrześcijaństwa - Żydów. Colbert wymyślił, żeby wyrzucić ich z kolonii, co pozwoli przejąć zyskowny handel niewolnikami. Żydzi z Gwadelupy i innych terytoriów wyjechali do kolonii angielskich i hiszpańskich, by kontynuować swój biznes, a handlem niewolnikami w koloniach francuskich zajęli się francuscy chrześcijanie, głównie z Bordeaux. Czarny Kodeks stanowił pewien postęp, bo wcześniej afrykańscy niewolnicy nie mieli żadnego statusu. Postąpiło też chrześcijaństwo, bo Kodeks przewidywał wolne niedziele dla ochrzczonych. W praktyce było to niecałe pół niedzieli, ale niewolnicy mogli spać na stojąco w czasie mszy, więc katolicyzm zrobił furorę.   

image


Czarny Kodeks nakładał karę na właścicieli, którzy zabijali niewolników, w wysokości worka cukru (niewolnicy pracowali z reguły na plantacjach trzciny cukrowej). Bić można było do woli, ale zabójstwa nieposłusznych, czy chorych i starych nie nadających się już do pracy (dla oszczędzenia wydatków na żywność) stały się prawie skomplikowane. Niewolnicy nie mogli się skarżyć, ale w wyjątkowych sytuacjach mogli świadczyć. By złagodzić ten przepis, dodano paragraf, że świadczącym niewolnikom ne wolno wierzyć. Właścicielom zakazano też gwałtów i używania niewolnictwa seksualnego, ale można było ich skazać jedynie na wyrzuty sumienia. Poza tym, niewolnicy nic nie mogli, np. stykać się z niewolnikami innego właściciela, czy nawet uprawiać własnej mini-grządki, by żywnościowo pozostali zależni od łaski pańskiej.

Duch niewolnictwa

Czarny Kodeks obowiązywał (z kilkuletnią przerwą po Rewolucji Francuskiej) w amerykańskich koloniach Francji do połowy XIX w., do Wiosny Ludów. Biała arystokracja z Gwadelupy nie mogła przywyknąć do pomysłu płacenia wolnym już, b. niewolnikom, więc kupiła u Anglików 50 tys. hinduskich nędzarzy, którzy byli gotowi pracować za przysłowiową miskę ryżu. Miejscowi z początku patrzyli krzywo na „łamistrajków”, ale widząc ich stan, nauczyli ich spać na stojąco. Jean-Luc Mélenchon, lider francuskiej lewicy, woli mówić o „kreolizacji” w Europie niż „wielokulturowości”, i podaje przykład Antyli jako niemal jednolitej, pokojowej kultury złożonej z wielu ras i ludów.

image


Mieszkańcy Gwadelupy mówią (równolegle do francuszczyzny) językiem kreolskim, opartym na starofrancuskim z dodatkami angielskimi, hiszpańskimi i holenderskimi oraz składnią języków afrykańskich. Jest to język niebinarny (bez rodzajów żeńskiego, męskiego i nawet nijakiego), który łączy 99 proc. różnokolorowego społeczeństwa. Pozostały niecały 1 proc. to biali z byłej arystokracji (zwani békés), która umknęła gilotynie. Posiadają 90 proc. branży agro-żywnoścowej i połowę ziemi. Królami wyspy jest miliarderska rodzina Hayot, kupująca lokalnych polityków. Békés zachowali mentalność właścicieli niewolników, podczas gdy dzisiejsi potomkowie niewolników odwrotnie: nie da się ich prosto porównać do „mentalności niewolniczej”, którą niektórzy socjologowie przypisują Polakom, jako potomkom chłopów pańszczyźnianych.

Przed powstaniem

Stało się tak, choć wychodzenie z niewolnictwa było bardzo powolne: ludzie w końcu musieli dołączyć na polach do Hindusów. Po drugiej wojnie światowej Gwadelupa, Martynika i Gujana przestały być koloniami, stały się (teoretycznie) równorzędnymi departamentami Republiki, tyle, że zamorskimi. Europejska Francja potraktowała je jednak jak swoje afrykańskie kolonie, jako zasób siły roboczej, z którego koncerny ściągały masowo tanich robotników, by robić konkurencję miejscowym. Płace na Antylach były i są średnio o jedną trzecią niższe, niż we Francji kontynentalnej, a wszystkie towary w sklepach średnio o jedną trzecią droższe. Prawie wszyscy wykształceni mieszkańcy wyjeżdżali więc do Europy. Na czele lokalnej administracji stali i stoją więc biali Francuzi kierowani tam na kilkuletnie kontrakty przez Paryż.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale