Zapośredniczenia
Μολών λαβέ.
3 obserwujących
21 notek
17k odsłon
  116   1

« Montjoie! Saint Denis! » czyli jednak rozczarowanie...

Chodzi oczywiście o incydent z 8 czerwca, kiedy to ściskającego dłonie mieszkańców Tain-l'Hermitage w departamencie Drôme w Regionie Owernia-Rodan-Alpy Emmanuela Macrona uderzył w twarz jakiś osobnik nie wznosząc wyjątkowo przy tym  okrzyku „Allahu Akbar (arab. الله أكبر)” tylko tradycyjne kapetyngowskie « Montjoie! Saint Denis! » i zaraz potem « À bas la macronie ». Czyli połączenie starego zawołania rycerskiego używanego gdzieś od czasów Ludwika VI Grubego z całkiem współczesnym „Precz z makronizmem” (cokolwiek to znaczy).

***

Tu dygresja: św.Dionizy z Paryża był świętym patronem i opiekunem królów Francji z dynastii Kapetyngów. To proste bitewne zawołanie zostało  zaadoptowane w Burgundii – w formie « Montjoie Saint-André ! », w Anjou  - « Montjoie Anjou ! », przez Maison de Bourbon – w formie « Montjoie Notre-Dame ! » czy przez   rois d'Angleterre, czyli angielskich królów z dynastii  Plantagenêts (« Montjoie Notre-Dame Saint-Georges ! »). Ostatnie publiczne użycie tego okrzyku odnotowano na planie filmu „Goście, goście (Les Visiteurs 1993), kiedy to Godefroy Amaury de Malefète, comte de Montmirail, d'Apremont et de Papincourt, zwany « le Hardi », kapitan Ludwika VI-go Grubego (grany przez Jeana Reno), przeniesiony niepodziewanie na skutek pomyłki czarodzieja  w lata 90-te natarł na żandarmów z okrzykiem:  « Montjoie ! Saint Denis ! Que trépasse si je faiblis ! » Ponadto Montjoie ! Saint-Denys ! jest dewizą gminy Saint-Denis, na obrzeżach Paryża, sławnej z Bazyliki św. Dionizego z grobami królów Francji i stadionu Stade de France a ostatnio raczej z mas imigrantów, prostytucji, handlu narkotykami i wojen gangów.

***

Wracajmy do prezydenckiego policzka. Użycie tak szlachetnego zawołania nasunęło od razu skojarzenie z krucjatą: oto zapewne potomek starego rycerskiego rodu ze starodawnym okrzykiem bitewnym na ustach posuwa się do dramatycznego gestu agresji wobec uosobienia Republiki, protestując przeciw w ogólności przeciw demokracji i republikanizmowi a przeciw obecnemu gospodarzowi Pałacu Elizejskiego w szczególności. Cios zadany może nie po rycersku, bo znienacka, ale pełen gotyckiego dostojeństwa.
Niestety, wkrótce te nadzieje się rozwiały.  Do aresztu zamknięto do sprawy dwóch mężczyzn: autora spoliczkowania i człowieka, który sfilmował scenę. Obiecująco zabrzmiała deklaracja bohaterskiego sprawcy, że „ma tradycyjne przekonania polityczne prawicy lub ultraprawicy". Jednak wkrótce okazało się, że obaj panowie, Damien Tarel i Arthur C, mający po 28 lat, dotąd niekarani, nie są potomkami rycerskich rodów. Pierwszy jest bezrobotny, utrzymuje się z zapomogi socjalnej  i mieszka z rodzicami swojej dziewczyny (dziewczyna jest niedowidząca i pobiera rentę dla niepełnosprawnych), drugi jest pracownikiem tymczasowym. Mieszkają niedaleko od miejsca zdarzenia - w Saint-Vallier. Stosowne badania wskazały, że feralnego dnia byli troszkę pod wpływem alkoholu.

W domu aresztowanego Arthura C odkryto kopię Mein Kampf oraz jakieś symbole komunistyczne związane z rewolucją rosyjską. Znaleziono również kilka rodzajów broni: broń ręczna, broń długa, historyczna broń czarnoprochowa, miecz, inną broń białą. Arthur C. legalnie posiada przynajmniej jeden karabin, reszta – nie wiadomo. Do sprawy prokuratura powróci w kontekście legalności posiadanej broni.

Szybko wyszło też na jaw, że Damien Tarel na YouTube zapisuje się do skrajnie prawicowych influencerów, takich jak Papacito, autor kontrowersyjnego wideo objaśniającego, jak zaatakować bojownika Zbuntowanej Francji (La France insoumise LFI – radykalna lewica), której przywódca Jean- Luc Mélenchon  zapowiedział złożenie skargi o „nakłanianie  do zabójstwa”. Śledzi także kanał Juliena Rochedy, byłego przewodniczącego Narodowego Frontu Młodzieży, a także działalność grupy „Équipe Communautaire Paris”, powiązanej z siecią „Les Braves”- białej supremacji -Daniela Conversano.

Obaj osobnicy są członkami stowarzyszeń w swojej gminie "związanych ze sztukami walki, średniowieczem i światem mangi". Damien Tarel jest rzekomo prezesem Europejskiego Stowarzyszenia Historycznych Sztuk Walki (AMHE) w Saint-Vallier (Drôme). W dodatku zdjęcie zamieszczone na jego koncie na Instagramie przedstawia go w stroju takim jakby  rycerskim, z długim mieczem u boku. Jednak prezesem jest chyba samozwańczym, bo Francuska Federacja AHME  (Association d’arts martiaux historiques européens) oświadczyła 8-go czerwca, że Tarel nie był i nie jest « znany czy związany z naszą federacją ». Tarel odbył ponadto kiedyś 2-miesięczną podróż po Japonii, skąd przywiózł fascynację tym krajem.
Podczas przesłuchania nasz bohater przedstawił się jako sympatyk „ruchu żółtych kamizelek” podzielający – jako się rzekło -  „tradycyjne przekonania polityczne prawicy lub ultraprawicy”, ale nie utożsamia się w pełni z żadną partią albo ruchem politycznym i społecznym.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale