Zapośredniczenia
Μολών λαβέ.
4 obserwujących
24 notki
18k odsłon
  109   0

Sąd Najwyższy w walce z post-logiką z szylkretową aureolą w tle.

    No i stało się. Sąd Najwyższy wypowiedział się „w temacie” połowy protestów wyborczych sygnowanych przez poczciwego  Sobolewskiego reprezentującego partię, o pardon, Partię. Kilka dni temu napisałem względnie obszerną i solidną notkę na temat co sądzę o tych protestach.
 Notka jest tu: https://www.salon24.pl/u/szylkret/995202,post-logika-czyli-o-urokach-liczenia
    Pisząc tę notkę miałem pewne obawy – nie znałem bowiem pełnych tekstów tych protestów a jedynie cytaty wyciągnięte i podawane przez różne publikatory. Rzecz dziwna – partia, o pardon, Partia nie chwaliła się bynajmniej tymi protestami – na partyjnej stronie nie tylko nie było tekstów, ale nawet wzmianek o złożonych protestach. Dopiero kancelaria Sądu Najwyższego uprzejmie udostępniła te teksty. Dziś mam je wszystkie. Sześć niemal jednobrzmiących utworów literackich. Znając ich treść napisałbym znacznie ostrzejszą notkę.
    Z satysfakcją przeczytałem pełny tekst postanowienia Sądu w sprawie I NSW 103/19. Dlaczego? Bo okazuje się, że jednak istnieje jakiś uniwersalny język, lingua franca, w którym różne plemiona  jednak mogą się porozumieć. Tym językiem jest język prawny i język prawniczy. Język ten i ludzie posługujący się nim jak na razie bronią się przed presją języka ideolo. Oby jak najdłużej. Mamy już kolejne dwa postawienia w podobnym duchu - sprawy o sygn. akt I NSW 117/19 i 118/19), dotyczące ważności wyborów do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 13 października 2019 r. w okręgach wyborczych nr 12 i nr 92.
    Wracając do mojej notki. Rożne ciotki i ..ujowie rewolucji zarzucili mi w dyskusji różne rzeczy. Nawet to, że notka jest głupia (sic!). Co cieszy, nikt nie zarzucił, że notka jest niezgodna z faktami. To już coś.
    Odwołam się zatem do autorytetu Sądu Najwyższego, który podzielił wątpliwości podniesione przeze mnie we wspomnianej notce. Dowody? Oto one – „Ja” to cytaty z mojej notki z 22 października, „Sąd Najwyższy” to wyimki z uzasadnienia do postanowienia w sprawie I NSW 103/19 (pełny tekst na stronie SN). Pozostałe pięć postanowień w sprawach pisowskich protestów pewnie będzie niemal identyczne. Teoretycznie można sobie wyobrazić, że w sprawie I NSW 102/19 (okręg nr 100, zwany okręgiem Gawłowskiego) Sąd dla tzw. „świętego spokoju” uzna protest, ale w praktyce trudno to sobie wyobrazić. Sprawę rozpatrzy bowiem ten sam skład, który orzekał w sprawie I NSW 103/19 (SSN Krzysztof Wiak – przewodniczący, SSN Jacek Widło, SSN Grzegorz Żmij).  Z postanowienia w tej sprawie pochodzą poniższe cytaty. Aby ochłodzić gorące głowy sekciarzy: wszyscy ci Sędziowie mają papier z podpisem Andrzeja Dudy i zostali przez niego powołani do SN i to do nowotworzonej Izby.  Na nic nie można zwalić drodzy dobrozmieńcy. Żadna komuna nie ma tu nic do rzeczy. Rozum, jasny język  i logika. Nie dwójmyślenie, post-logika i drewniany język partyjnej nowomowy.
A teraz do rzeczy:
Ja: (…)”napisałem, że wniosek w tej sprawie został złożony bez  żadnego trybu, ponieważ obowiązujący i zmieniany przez PiS całkiem niedawno Kodeks wyborczy nie przewiduje ponownego liczenia głosów na życzenie. Dopuszczalnym przez prawo powodem dla wykonania takiej czynności może być jedynie złożenie protestu wyborczego w trybie art. 82 i następnych, pod warunkiem, że zostanie rozpoznany i wszczęte zostanie stosowne postępowanie wyjaśniające. Ale protest przeciwko ważności wyborów, ważności wyborów w okręgu lub wyborowi określonej osoby  można złożyć wtedy i tylko wtedy, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie dopuszczenia się przestępstwa przeciwko wyborom, określonego w rozdziale XXXI Kodeksu karnego, mającego wpływ na przebieg głosowania, ustalenie wyników głosowania lub wyników wyborów albo naruszenia przepisów kodeksu wyborczego dotyczących głosowania, ustalenia wyników głosowania lub wyników wyborów, mającego wpływ na wynik wyborów.”
Ja: (…)”Co zatem  miałoby znaczenie? Złapanie członka komisji  na gorącym uczynku fałszowania głosu  albo zeznania wiarygodnych świadków, potwierdzone zabezpieczeniem stosownego materiału dowodowego. Wtedy można by myśleć o powtórzeniu wyborów w danym okręgu. Jeśli uznano by, że nieprawidłowości miały wpływ na wynik wyborów.”

A teraz:

Sąd Najwyższy: (…)”Wnoszący protest nie wskazał żadnej, chociażby jednej okoliczności, która uprawdopodabniałaby istnienie nieprawidłowości podczas głosowania, czy kwalifikowania głosów jako nieważnych, jak też ustalania wyników głosowania w okręgu wyborczym nr (...) w wyborach do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej. Nie wskazano także dowodów na okoliczność istnienia nieprawidłowości w ustalaniu liczby głosów. Takim środkiem dowodowym nie mogą być oględziny i ponowne liczenie przez sąd głosów nieważnych. Przeprowadzenie dowodów w postaci oględzin i ponownego liczenia kart do głosowania może być dopiero efektem zarzuconych i wykazanych zgłoszonymi dowodami nieprawidłowości. A tych nieprawidłowości w ogóle nie zarzucono i nie wskazano dowodów, które by je wykazywały.
Rozpoznawany protest nie spełnia zatem warunków formalnych, które pozwalałyby na jego merytoryczne rozpoznanie, dlatego podlega pozostawieniu bez nadawania mu dalszego biegu.”

Sąd Najwyższy: (…) „W istocie zawnioskowane dowody zmierzały nie do wykazania naruszenia prawa mającego wpływ na wynik wyborów, ale do ponownej weryfikacji liczby oddanych głosów i ich ponownego przeliczenia, co nie jest funkcją protestu wyborczego. Celem rozstrzygania w ramach protestu wyborczego jest zweryfikowanie zarzutów, które są określone w art. 82 KWyb i polegają na wskazaniu naruszenia przepisów prawa, mających wpływ na wynik wyborów. Odbywa się to w wyniku powołania konkretnych okoliczności i dowodów, wykazujących wystąpienie naruszenia prawa, które zdaniem składającego protest doprowadziło do uznania głosów w sposób błędny za nieważne.
Takich dowodów - wskazujących na powody błędnego zakwalifikowania głosów jako nieważne - w ogóle w rozpoznawanym proteście nie wskazano. Nie powołano chociażby jednej okoliczności, która wskazywałaby na to, że co najmniej jeden głos błędnie uznano za nieważny w którejkolwiek Komisji Okręgu do Senatu RP nr (...). Również w toku przeprowadzania wyborów nie zanotowano przypadku błędnego liczenia głosów, pomyłek w kwalifikacji głosu jako nieważnego, żaden z obserwatorów, a także członków z Komisji Wyborczych zgłoszonych przez Komitet Wyborczy (...) (w sumie w 139 Komisjach Wyborczych okręgu nr (...) w wyborach do Senatu, jak wskazano w odpowiedzi Przewodniczącego PKW), nie zgłosił zastrzeżeń, nie wpisano też zastrzeżeń co do kwalifikacji głosów jako nieważne do protokołu którejkolwiek z Komisji Obwodowych w tym okręgu. Tym samym należy uznać, że nie spełniono przesłanki formalnej protestu wyborczego, która wymaga wskazania na czym polegało naruszenie prawa - to jest zarzutu, dlaczego niewłaściwie zakwalifikowano głosy jako nieważne. Równocześnie brak jest podstaw do przeprowadzenia oględzin z kart do głosowania i ponownego przeliczania głosów wyłącznie z tego powodu, że różnica głosów oddanych pomiędzy dwoma kandydatami była niewielka, a liczba głosów oddanych jako nieważne przekraczała ilość głosów stanowiących różnicę głosów pomiędzy tymi kandydatami.
Reasumując, jak przyjmował dotychczas Sąd Najwyższy w swoim orzecznictwie w stosunku do zasad formułowania protestu wyborczego: „Zarzut sprowadzający się do hipotetycznego założenia o nieprawidłowościach wyborczych, oparty wyłącznie na kontestowaniu wyników wyborów ogłoszonych przez Państwową Komisję Wyborczą, bez przedstawienia dowodów, nie mieści się w przedmiocie protestu określonym w art. 82 § 1 Kodeksu wyborczego” (postanowienie Sądu Najwyższy z 16 lipca 2014 r., III SW 35/14, OSNP 2016 nr 5, poz. 66).
Z tych powodów protest nie spełniający wymogów formalnych pozostawiono bez nadawania  mu dalszego biegu na podstawie art. 243 § 1 KWyb w zw. z art. 241 § 3 KWyb w zw. z art. 258 KWyb.”

    Dziękuję za uwagę i zdrowia życzę. Wybory to nie herbatka u cioci na imieninach, gdzie każdy  kto ciekawy, czy ciotunia dobre konfitury z malin alibo z róży zrobiła, może sobie  słoiczek otworzyć i sprawdzić. Póki co to procedura prawem chroniona.  I jak widać, Sąd Najwyższy stoi na straży. Mam nadzieję, że straży swej nie zawiedzie.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka