16 obserwujących
192 notki
140k odsłon
987 odsłon

Morza wyssane z... wnętrza Księżyca

Wykop Skomentuj7

W okołoksiężycowych tematach jakoś cicho ostatnio się zrobiło. Misyjnie, sondowo, medialnie i ogólnie. Nuda panie, nuda. Cała zderzeniowo-katastroficzna grupa z SWRI pod wodzą pani Robin Canup jakoś długo nie 'wysymulowała' nic nowego. Nuda panie, nuda. Ameryka ma ważniejsze problemy, rozważa nawet już 'wypichment' takiego jednego ryżego. Gdzie im tam w głowie Księżyc, no chyba, że by tego ryżego tam wystrzelić. Ale szkoda chyba Księżyca zaśmiecać. 

Dział techniczny nauki (z NASA i okolic) ostatnio porobił takie sondy (LRO, GRAIL, Clementine KAGUYA), że podobno znaleźli już te ćwierć dolara, co to Armstrong zgubił na początku, jak wywinął orła z drabinki w regolith. Ale pomimo tysięcy fotografii i filmów od których (zainteresowani) nie mogą oderwać wzroku, trudno oprzeć się wrażeniu, że w dziale teoretycznym (w NASA, CALTECH i okolicach) siedzą sami ślepi i głusi. Ślepi, bo od dziesięcioleci nie widzą nawet tego co pokazuje nam ta widoczna strona Księżyca, a głusi, bo nie dociera do nich nic, nawet to, co im się  głośno powie. 

Popatrzmy zatem, co widać na naszej, widocznej stronie Księżyca, jeśli tylko się chce to zobaczyć. "Morza i oceany widać panie, jak okiem sięgnąć". No, sporo ich, to pewne. Weźmy na przykład takie Mare Imbrium, które to  razem z zatoką Sinus Iridum jest najlepszym dowodem na ślepotę i brak wyobraźni u gapiących się na te formacje od dziesięcioleci obserwatorów. Rzućmy zatem łaskawym okiem na szczegóły tego osobnika, do którego od wieków wzdychają całe zastępy zakochanych i innych zagubionych postaci. 

Poniższa fotografia pokazuje Mare Imbrium,  a dokładnie jego górną-lewą część z Sinus Irydum. Ta formacja pokazuje najdokładniej co się  działo na Księżycu przed ok. 4,5 miliardami lat, a czego szerząca się wśród fizyków krótko(bez?)wzroczność nie pozwala im dostrzec.


                      image


Licencja poetycka:

-A cós my  panocku tam widzim, przeca to lawa sie lała! Całe morgi lawy. To carne przecie to je lawa. Wszyćko zakryła ta lawa, całe uprawy. Nawet owcy nie wypasies, no chyba, ze barany.

-Baco, to nie je na hali, ino na Ksienżycu.

Koniec licencji.

A na fotografii pofałdowania powierzchni lawy (czerwone znaczki '+') pokazują, że rzeczona lawa rozlewała się z prawego dolnego rogu 'na ukos' w lewo w górę. Znaczy to, że gdzieś (poza tym obrazem) z prawej strony na dole, poziom lawy musiał narastać, żeby na zasadzie wyrównywania poziomu hydrostatycznego mogła ona rozlewać się w zagłębieniach księżycowego terenu. I tutaj pojawia się pytanie wałkowane od dziesięcioleci:

-skąd ta lawa się wzięła i to w takich ilościach?

Patrząc na wszystkie płaskie i gładkie tereny rozlewisk lawy na Księżycu (polecam filmy KAGUYA, LRO) możemy wszystkie opowiadania o "księżycowym wulkanizmie" między bajki włożyć. Nie każda lawa to wulkan, tak jak nie każda woda to wodospad, czy fontanna, bo są jeszcze rzeki i inne też są. Wulkanizm to najczęściej wybuchowe rzucanie kamieniami i rozbryzgami lawy. Żadnych śladów takich zdarzeń  na zdjęciach i filmach z Księżyca nie widzimy. Powyższe zdjęcie pokazuje, że każde uderzenie (sprzed czterech miliardów lat) mniejsze czy większe w powierzchnię płynnej lawy zostawiło ślad do dzisiaj. A sama powierzchnia płynącej lawy jest gładka. 

Co się zatem działo na Księżycu przed czterema miliardami lat?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie muszę tutaj jeszcze raz przedstawić tyleż błędny jakościowo, co infantylny ilościowo rysunek, który bezrefleksyjnie powielają kolejne roczniki studentów fizyki powtarzając go za ich profesorami.  A chodzi tutaj o ten domniemany, bzdurny i nieistniejący mechanizm "przekazywania momentu pędu z Ziemi na Księżyc". Oto on, ten bzdurny rysunek (a) i mój kawałek narysowany w skali (b). Bzdurą ilościową rysunku jest fakt, ze te odkształcenia, te "garby" skorupy ziemskiej mają 1 metr (jeden !!!), w wodzie oceanów jest to kilka metrów, a kąt 'α' to tylko 1.17° . Bzdura jakościowa tego rozumowania polega na tym, że obydwa ciała okrążają ich WSPÓLNY środek ciężkości, stąd kształt (odkształcenia) partnera 'po drugiej stronie barycentrum' każdemu z tych dwojga powiewa zwiędłą pietruszką, bo do ruchu orbitalnego liczy się 'sucha, sklepowa' masa, a nie kształt torby do cukru. 

                                         image

Kiedyś na seminarium w Katedrze Astronomii UJ rzuciłem frywolnie tę tezę, że ten mechanizm nie istnieje, bo istnieć nie może. Wtedy rzuciło się do mnie (no, dokładnie to do tablicy) dwóch doktorów z UJ i jeden przez drugiego rysowali ten bzdurny obrazek (a) jako "dowód na mechanizm". Kiedy ich zapytałem, co o tym sądzi barycentrum układu, zamilkli, a ja wróciłem do domu 'bez uzgodnienia stanowisk'.  Zrozumienie samej istoty siły  grawitacji szwankuje w fizyce i stąd takie bzdury.

Jeden niezaprzeczalny fakt ten rysunek (a) pokazuje jednak, pomimo, że w przerysowanych proporcjach. Jest to fakt, że dwa okrążające ich wspólny środek ciężkości ciała ulegają odkształceniu przez działanie siły grawitacji i sił odśrodkowych (orbitalnej i rotacji). 

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie