16 obserwujących
192 notki
140k odsłon
441 odsłon

Zrozumieć grawitację, czyli posunąć Newtona..., krok do przodu.

Wykop Skomentuj10

Panie Redaktorze, do 'Nauki' proszę! (dziękuję).

Motto:

Bo o to chodzi innymi pomiędzy,

by myśl giętka pojęła wszystko, co wypowie język...


Dzisiaj bez historyjek (chyba), bez aluzji, na sucho. Robimy eksperyment orbitalny. Ale nie na ISS, bo tam tupią, sporty uprawiają jakieś. Hodują jakieś bakterie i warzywa chyba też czasem. ISS się nie nadaje. Parę ulic dalej lata jeden taki na spokojnej orbicie nadającej się do eksperymentu. O tutaj mamy, na początek fotkę Urana zrobioną z HST w roku 1998. 

NICMOS oznacza'Near Infrared Camera and Multi-Object Spectrometer'.  

image

Jest to znaczy się fotografia planety Uran w bliskiej podczerwieni, czyli to co jaśniejsze na fotografii jest cieplejsze niż to co ciemniejsze. Paralaksa orbity Ziemi+HST z orbity Urana jest 2,98°, co oznacza, że kamera NICMOS 'patrzy' na tę planetę prostopadle, tak jak gremium czytelnicze patrzy teraz na ekran. Słońce może być odchylone od prostopadłej do ekranu najdalej o ±2,98°. Środek tej cieplejszej strefy w atmosferze Urana leży prawie (ale tylko prawie!) dokładnie na biegunie planety i zwrócony jest gdzieś w przestrzeń, gdzie grzejników żadnych nie uświadczysz. Z zewnątrz Uran zatem nie jest niczym nagrzewany po tej stronie. Pytanie zatem do szanownego gremium czytelniczego:

- skąd się bierze taki rozkład temperatury w atmosferze Urana?

A tutaj mamy całą sekwencję zdjęć Urana z HST (a,b,c) i dwa zdjęcia z Voyagera2 (d,e). 

image

Wszyscy ci, u których wzrok jeszcze w miarę dobry, dostrzegą zatem, że w latach 1994-2003 Uran coraz bardziej odwraca od nas jego ciepłe oblicze i pokazuje nam coraz bardziej jego chłodne plecy. Taki nieuprzejmy typ, kurde...

O ile jeszcze wszystkie zdjęcia i zebrane dane z sond Voyager (1+2) (ok. roku 1986) były taką nowością i tak fascynujące, że zrozumiałym może być przeoczenie znaczenia zdjęcia (e) dla fizycznej strony danych z misji, to jednak fakt, że od roku 1994, kiedy HST przysyłał już dane, nikomu w NASA i JPL nie przyszło do głowy, że z tym Uranem coś jest nie tak, to trochę dziwi jednak. Analizowane były te małe, jasne chmury do liczenia rotacji, a cała ta cieplejsza strona na biegunie Urana to była pełna zaćma jakby u członków 'imaging team' w JPL. Tu muszę jednak, choć niechętnie, łacha szarpnąć z NASA, bo coś jakby z natłoku drzew nie widzieli lasu. Przegapili fundamentalne rzeczy. 

Ale wracajmy do..., a nie nie będę się powtarzał z  'łaciną stosowaną', powiem 'do sedna'. Chociaż do sedna powstała też już kabaretowa linijka nie jedna. 

Co jest zatem z tym Uranem do najjaśniejszej? Jeśli do tych obrazków z HST  dorzucimy obraz jego pola magnetycznego jak pokazuje ten rysuneczek, to będzie oznaczało, ze mamy chyba jakiś problem, tylko trzeba go dostrzec najpierw, a tu zaćma postępująca, systemowo wymuszona, albo dobrowolna, bo 'z prądem' zawsze łatwiej się płynie.


image

Jedynym logicznym wytłumaczeniem 'przypadku Urana', czyli rozkładu temperatury na powierzchni i parametrów jego pola magnetycznego, może być duża asymetria jego wnętrza. Kto tego nie widzi jest ślepym z wyboru, bo to nie jest medyczny przypadek. Czyli symetria sferyczna ciał niebieskich jest mitem w realnie istniejącym Uniwersum. I jeśli Paweł Artymowicz powtarza za Newtonem jak pacierz że:

"I i II twierdzenie Newtona (Principia Mathematica Philosophiae Naturalis, 1687, London) można streścić do naszych celów tak: ciało sferycznie symetryczne (nie musi być jednorodne, może być jak cebula) wytwarza na zewnątrz jak i wewnątrz pole grawitacyjne ktore jest sferycznie symetryczne. Dodatkowo, wewnątrz sferycznej warstwy pole znika, a na zewnątrz niej jest takie jak od punktu o masie warstwy skupionej w środku."

to oczywiście ma rację Paweł Artymowicz, jak i każdy pacierz ma rację i tak jak rację miał Newton. Tylko, że pacierz odwołuje się do istot enigmatycznych, nieistniejących, ale często za to do prawd, które są ze wszech miar słuszne.    Newton nie miał całej tej masy danych, które mamy dzisiaj. Newton widział punkciki na niebie i miał jego intelekt i z tym zrobił najlepsze co mógł. Nie miał żadnych danych empirycznych o wnętrzu ciał niebieskich. Że ustrzelił z armaty jego pierwsze dziecko, to inna sprawa, ale "Schwamm drüber", jak mawiają w kiedyś zaprzyjaźnionym kraju. 

"Trzeba z żywymi naprzód iść..."

Symetria sferyczna ciał niebieskich jest zatem mitem, tak jak mitem jest 'Free fall', więc obydwa lecą za burtę fizyki. Fotografia (e) Voyager'a pokazuje asymetrię wnętrza Urana. U innych planet jest podobnie, bo prawa fizyki powinny działać zasadniczo równo wszędzie. Fakt asymetrii niejednorodnego  wnętrza ma daleko idące konsekwencje dla obrazu pola grawitacyjnego i ruchu orbitalnego takich asymetrycznych ciał niebieskich. 

Ponieważ jestem nad wyraz leniwy, więc przerysowałem tutaj tylko zadanie z teorii pola z elektrostatyki. Pytanie było o punkt przyłożenia zbiorczej siły elektrostatycznej dla ładunków próbnych 1 i 2 po przeciwnych stronach bryły naładowanej niesymetrycznie z punktu 'P' ładunkiem q=f(r)·dq. 

Po zastąpieniu ładunków masami i stałych we wzorach, wychodzi, że dla masy m1 środek ciężkości bryły asymetrycznej leży w innym punkcie niż dla masy m2. 

image

Fakt ten ma fundamentalne znaczenie dla ruchu orbitalnego trzech ciał i rezonansów spin-orbita. 

Ale to już następny tekst. 

Pozdrowienia

Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie