Gdy zapewne na rozkaz Jarosława Kaczyńskiego usunięto pielęgniarki z ulicy, którą blokowały. Usunięto dodam w tzw. białych rękawiczkach a i tak sobie potem mogły piknikować do woli pod czułą opieką Bufetowej, tzw. celebrytów, polityków, itp. To było zdaniem saloniku nieomal ludobójstwo. No może nie holocaust bo to określenie zastrzeżone tylko dla jednej grupy etnicznej, co tak na marginesie jest czystym przejawem rasizmu. No, ale prawie hekatomba to była. Gdy ten sam Jarosław Kaczyński mówił, że państwo powinno być silne. To zdaniem saloniku był wyraz faszyzmu, zamordyzmu, psucie demokracji, itp. stały zestaw tekstów saloniku.
Teraz nagle ci sami luminarze salonu z warszawki i krakówka. Z tych samych redakcji, które wyklinały Kaczyńskiego za usunięcie pielęgniarek wołają nagle pod niebiosa, że państwo powinno być silne żeby sobie poradzić z tą hołotą gardłującą pod krzyżem. Rozdzierają szaty jakie to państwo słabe jest, że nie może paru ich zdaniem oszołomów razem z tym ich zbitymi pod kątem prostym dwoma deskami wynieść siłą spod Pałacu Prezydenckiego.
Orwell to wszystko przewidział. Ciekawe tylko, czy salonikowi Winstonowie Smith-sowie wymazują teraz np. z sieci gromy rzucane na straszliwego siepacza za to, że mówił o potrzebie silnego państwa. Bo teraz jest taka "mądrość" etapu, że państwo ma być chwilowo silne ....
Inne tematy w dziale Polityka