No w końcu to formacja mundurowa. Jak funkcjonariusz BOR przydzielony do Kaczyńskiego po dniu pracy z nim zostały wezwany na dywanik i przełożony zapytałby go gdzie dziś jego ochraniany był, co robił, z kim miał spotkania, itp. to jego obowiązkiem jest odpowiedzieć. Ba sądzę nawet, że obojętne kogo BOR ochrania to i tak jego funkcjonariusze mają w obowiązkach zdawać szczegółowe raporty ze swej służby. I zaznaczę nie widzę w tym nic złego. To się robi chociażby po to żeby analizować zachowania ochranianej osoby i lepiej ją chronić. Z drugiej jednak strony wtedy taka osoba ma świadomość, ze traci jakoś swą prywatność i taki tzw. borowik wie nawet ile razy dziennie ochraniany w wc był i za jaką potrzebą. No jednak jakby nie patrzeć BOR służy zawsze obecnej władzy. I jestem jakoś dziwnie pewien, ze wtedy zacząłby "cieknąć" aż miło na temat np. rozkładu dnia Kaczyńskiego. Zawsze nawet w BOR znajdzie się jakiś usłużny dureń (zwykle wyższej szarży), który chcąc awansować swą scieżkę awansu widzi jako przypodobanie się panującej akurat waaadzy. A orły "dzienikarstwa" w stylu KolĘdry-Zaleskiej, czy C(z)uchnowskiego z tych przecieków już by "smakowite" materiały ukręciły.
A i nie mam złudzeń, że tak samo by było jakby Kaczyński w podobnej sytauacji zaproponował ochronę Tuskowi.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)