zakręciła. Jak widzę sceny dziejące się na kolei to przypomina mi się młodość durna i chmurna spędzona z racji studiowania w innym mieście w znacznym stopniu w pociągach PKP. I pociekła mi ostatnio łza serdeczna bo jak się okazuje jak za moich młodych lat miejsca w ubikacjach pociągowych awansowały ostatnio na miejsca luksusowe. Jednak naprawdę luksusowe były miejsca w tzw. "łazienkach" w pociągach. Nie wiem czy jeszcze w wagonach takie miejsca istnieją jednak kiedyś bywały. I chyba z racji wieku taboru PKP nadal istnieją. To była taka mikrołazienka, położona przy wc w wagonie i miała same zalety. Metalowy zlew, gdzie można było położyć plecaki. Na stojąco wchodziły tam trzy osoby, które w straszliwym tłoku mogły się obrócić albo zmienić pozycję. Co było przywilejem. I nie śmierdziało jak w wc. Zdobycie takiego miejsca graniczyło z cudem a zazdrość pasażerów stojących na korytarzu była rzeklbym porażająca dla osobników, którzy szturmem zdobyli taką "miejscówkę". Tak więc zjednoczone działania ministra Grabarczyka i szefów PKP przeniosły mnie na chwilę w krainę cudownie wspominanych lat studenckich i podróży z tamtych czasów. I jak tu nie powiedzieć, że PO nie dysponuje maszyną czasu ?
Inne tematy w dziale Rozmaitości