Niedawno śp. James Gandolfini. Tylko 52 lata.
Obaj charakterystyczni, grający zwykle twardzieli. Obaj jednak też umiejący podejść z humorem i dystansem do swego szufladkowania aktorskiego. Grający też z dobrym rezultatem postacie komediowe z puszczeniem oka do widza. Jednak no tak się zdarzyło, że raczej do śp. Dennissa Fariny miałem bardziej osobisty stosunek. Z powodów oczywistych - serial "Crime story". W sumie młody jeszcze facet.. 69 lat to dziś nie tak dużo. Cóż zakrzepy bywają zabójcze coś o tym niestety, prywatnie i zdrowotnie wiem.
Oby śp. Del Shannon zagrał mu tam w górze, jedną z najlepszych czołówek muzyczno-filmowych wszechczasów.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)