TeaDrinker TeaDrinker
2204
BLOG

To nie powinno się zdarzyć, pośle Poręba, to szkodzi PiS

TeaDrinker TeaDrinker Polityka Obserwuj notkę 68


PiS przeszedł przemianę. Widać to wszędzie - w ich retoryce, sposobie mówienia, dostępności w mediach. Wszystko wskazuje na to, że PiS bardzo chce wygrać te wybory. Ich nowa taktyka, czyli miażdżenie przeciwników zarzutami podpartymi dowodami jest skuteczna i bardzo chwalona przez dużą część publicystów.

„Wyborcza” pisała kiedyś o strukturalnych przemianach w PiS – miała odejść jedna trzecia posłów, by odmłodzić, odświeżyć skład, jednak okazało się to bzdurą i typowym dziennikarskim demonizowaniem Kaczyńskiego. W tym samym tekście hucznie komentowanym, również przeze mnie, jedynymi prawdziwymi informacjami była chęć utworzenia gazety partyjnej PiS i przymus konsultowania każdej wypowiedzi z rzecznikiem partii Adamem Hoffmanem. Szczególnie to drugie posunięcie jest ciekawe w kontekście tego co wydarzyło się w PE.

Po „optymistycznym” wystąpieniu Tuska, które przez umysłowych niziołków europejskich zostało przyjęte z wielką radochą, ktoś musiał zając się polityką. Odpowiednio zachowali się brytyjski i holenderski eurodeputowany, którzy zwrócili uwagę, kolejno, na sprawy Europy i kryzysu, oraz problem imigrantów m.in. z Polski. Szczególnie pierwsza wypowiedź była ciekawa, bo była to jedna z niewielu mów, która celnie punktowała Tuska. Jednak wracając do PiS-u, to Ziobro jako jeden z Tuskosceptyków, musiał zareagować. Zwrócił uwagę na ważny problem ograniczania wolności słowa przez obecne władze w Polsce. Został za to skrytykowany, nazwany eksporterem „obciachu”. Skrytykował go również szef kampanii parlamentarnej pan Tomasz Poręba słowami – „To nie powinno się zdarzyć, to szkodzi PiS”. Poręba wydawał, się być dobrym człowiekiem na to stanowisko, ale najwidoczniej gmatwa się w zawiłościach stosunków z posłem Ziobro, negatywnie wpływając na obraz PiS-u.

Kiedy Poręba był jeszcze brukselskim urzędnikiem we frakcji PiS, popadł w konflikt z młodszym bratem Zbigniewa Ziobro, Witoldem. Konflikt między nim, a braćmi narastał. Jak twierdzi „Newsweek” – „Wzmocnienie Tomasza Poręby to próba osłabienia frakcji Zbigniewa Ziobry w PiS”. Więc kiedy z inicjatywy Ziobry europosłowie PiS wystosowali list, Poręba wyrzekał się, że ten ruch, jak i wypowiedź Ziobry nie były z nim konsultowane. Jak podaje portal „Rzepy”, Ziobro twierdzi, że inicjatywy konsultował właśnie z Porębą. Takie wypieranie się z obu stron, jest co najmniej dziwnym rozdzielaniem, do niedawna spójnego głosu PiS-u.

Choć wina tego niespójnego przekazu leży głównie po stronie Poręby. W PiS nastał konflikt, burza jaka wytworzyła się  po „awanturze” w PE, nie jest dobrym sposobem na zdobywanie wyborców. W mniemaniu szefa kampanii PiS – „szkodzi partii”. Ja uważam, jednak, że tylko ułomne wyobrażenia mainstreamowych mediów o polityce europejskiej i zasad zachowania w PE, doprowadziły do paniki wokół słów Ziobry. Nie były niczym złym, a nazywanie całej dyskusji „awanturą” jest przegięciem. Trzeba zwracać uwagę na niewątpliwe łamanie wolności słowa, również za pomocą tuby, jaką jest PE. Poręba jakby poddał się temu „różnorodnemu” komentarzowi ze strony prorządowych mediów i natychmiast piekąc dwie pieczenie na jednym ogniu (prócz zrzucenia z siebie odpowiedzialności, zaatakował Ziobrę), wypowiadał się w podobnym kontekście.

Ta sprawa to błąd Poręby i PiS-u. Po pierwsze, Poręba nie powinien publicznie negować źródła tej wypowiedzi, którym jest on i jego partyjni koledzy, dlatego, że to psuje obraz PiS-u jako spójnej partii. Każda wypowiedź podpisana nazwiskiem posła, czy posłanki PiS, powinna zostać skrytykowana, bądź nie, na nieoficjalnym posiedzeniu partii i cofnięta przez autora, lub autorkę wypowiedzi. W innym przypadku, daje się pożywkę mediom do inteligenckich wypocin, w temacie rozpadu partii. Poręba powiedział - „To nie powinno się zdarzyć, to szkodzi PiS”. Właśnie, pośle Poręba, te słowa w tym kontekście „nie powinny się zdarzyć, bo to szkodzi partii”! Pan szkodzi partii!

Po drugie, PiS w osobie posła Ziobry i Poręby, powinien stłumić na jakiś czas, lub zażegnać całkowicie nieporozumienia, by spójnie wygrać wybory. Tak jak zrobiła to Platforma w 2007 roku, kiedy zwarła szyki, pojednała skłóconych i jednością wybory wygrali. PiS musi nauczyć się rozwiązywać wewnętrzne konflikty po za kamerami i dziennikarskimi, paplającymi gębami.

To ważny sprawdzian PiS-u przed wyborami i zawziętą kampanią wyborczą. Okaże się, czy potrafią utrzymać partię w ryzach, czy potrafią tłumić konflikty i przekazywać opinii publicznej spójny przekaz, który jakże mocno na nią oddziałuje, a teraz został nadszarpnięty, przez wewnątrzpartyjne spory.

TeaDrinker
O mnie TeaDrinker

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (68)

Inne tematy w dziale Polityka