PR to okropny wymysł współczesności, który daje pracę idiotom, pozwala mówić o studiujących ten kierunek (zarządzanie i marketing) per „student”, manipuluje opinią publiczną i niszczy merytorykę, ukrywając brudy i zgniliznę. Public Relations to jedna z broni każdej korporacji, czasami jedyna, bo pozbawione sensu, merytoryki firmy muszą wybijać się na powierzchnie za pomocą PR-u. Korporacje, zamiast popracować nad swoim produktem, nad jego jakością, wytrzymałością itd. używają PR-u, by zdobywać rynek. Słówkami o modernizacji, jakości, wytrawności zdobywają uznanie ciemnych ludzi, którzy na reklamę są w szczególności podatni. Gdy firma zdobywa już monopol rynkowy, czy rynkową większość i zaprzestaje jakiejkolwiek pracy ulepszającej swój produkt. Ba! Cofa jego modernizacje wstecz, by zbić koszty, choć cena produktu się nie zmieni, bo przecież ma zapewnione, że na zmonopolizowanym przez tą firmę rynku, znajdzie się zbyt. Rozleniwienie i zbijanie kosztów, jakość się pogarsza, a ludzie wciąż kupują, bo dzięki ciągłemu PR-owi mają zakute w łbach, że to najlepszy i jedyny taki produkt na rynku. Tak działa przykładowo Coca-Cola, Lay’s, Platforma Obywatelska, Biedronka, Nokia swego czasu, Adidas.
Właśnie Platforma Obywatelska… Wciąż uznawana za partię polityczną, ale czy wciąż nią jest? Nie wydaje mi się, bo bardziej przypomina korporację. Jest ogromna firmą, która działa PR-em, tylko i wyłącznie, bo wcześniejszą ułudą merytoryki zdobyła w 2007 roku serca opinii publicznej. Ta zauważalna machina propagandy zbliża Platfomrę do korporacji. A machina jest ogromna, złożona z trzech zespołów – pierwszy kierowany przez szefa sztabu europosła Jacka Protasiewicza, drugi zespół Jana Krzysztofa Bieleckiego i trzeci Igora Ostachowicza. Korporacje zbierają swoich pracowników z wielu innych firm, podkradają im najlepszych rodzynków, a oni w poszukiwaniu lepszych zarobków z radością tam przechodzą. Więc czym PO różni się od Coca-Coli? Praktycznie niczym – maja speców od PR-u, który zastępuje podnoszenia jakości ich produktu, czyli rządu, mają zbiór najlepszych pracowników ze wszystkich innych partii, mają monopol na rynku sejmowym. To już nie jest partia polityczna to ogromna korporacja, nastawiona na zdobywanie władzy, a co za tym idzie kasy, za pomocą PR-u. Jak na razie ich tani w produkcji produkt jakoś działa, ale spadek jakości wkrótce może nastąpić i zostać zauważony.
Wtedy już nie będzie tak cukierkowo, bo akurat jakości tego produktu nie da się przykryć PR-em. Infrastruktura w końcu padnie, eurokompromitacja 2012 przyjdzie z hukiem, korupcja rozszerzona wciągu tych kilku lat wytryśnie niczym gejzer, nepotyzm, kolesiostwo i brak kompetencji ministrów wyjdzie na jaw, choćby pod postacią młodych ludzi, którzy dzięki pani Hall, nie znają historii Polski. Porażające wypaczenia we wszystkich ministerstwach, kryzys i upadek państwa. Wtedy ludzie zauważą, że ten produkt (rząd) był lewy, ale wtedy będzie za późno.
Korporacyjne zachowanie PO doprowadza także, do zdziczenia polityki, bo jeśli partie chcą się utrzymać i nie dopuścić do stuprocentowego udziału w rynku głównej partii, muszą również używać PR-u i zabawiać się w korporację. Merytoryka w sejmie gaśnie, poglądy odstawia się na któryś tam plan, a ważny jest wygląd, uściski, kto z kim się spotka, jak wypadł w ostatnim wywiadzie, czy nie za ostro. Każdy buduje swój wizerunek. Poglądy skupiają się jedynie wokół tego, kto kogo lubi, lub nie. To dotyczy wszystkich sejmowych partii, choć w różnym stopniu. SLD po entej porażce z rzędu, potrzebuje sukcesu i władzy, więc rozpoczęła już dawno PR-owska kampanię, pozbawioną merytoryki. Upodabnia się do Platformy, a różnica polega jedynie na nazwie. PSL jest zbyt niszowy, by mówić o jego działalności PR-owskiej, choć niewątpliwie korporacyjność partii jest zauważalna, szczególnie dlatego, że jest w dobrych stosunkach z PO. PJN jako młoda partia, której poglądy nie są bliżej znane, nikomu, nawet jej twórcom, opiera swoją działalność na trikach marketingowych od samego początku istnienia. PiS to chyba jedyna partia, która w jakiś sposób zachowuje poglądy, choć korporacyjność wszystkich partii doprowadza do masywnego ataku na opinie publiczna wyglądem i wizerunkiem. PiS-owi minęło obrzydzenie do tego typu trików i również zapoczątkowało PR-owska przemianę partii. Przykładem tego jest wybór pana Poręby i karcenie Ziobry za jego słowa.
Platformę można uznać za przyczynek całego zła, upadek państwa i zarażenie innych partii PR-em. Jest korporacją, która sprawnie działa w sferze wyglądu, wizerunku i manipulacji opinią publiczną, więc niczym nie różni się od Coca-Coli, która wraz ze zdobywaniem rynku zatraca jakość produktów. Nie dość, że niszczy kraj zepsuciem, słabą jakością rządów, to jeszcze jest nastawioną na władze i pieniądze korporacją zarażoną chorobą PR.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)