27 obserwujących
24 notki
81k odsłon
  4246   0

Końcówka lotu do Smoleńska, takie sobie wnioski

Zastanawia mnie jeden z przepisów przywołany przy okazji analiz krytycznych projektu raportu końcowego MAK. Otóż na stronie 75/76 uwag polskich do projektu tego raportu podano, że "załoga działała zgodnie z zapisami Regulaminu Lotów z 2006 roku" i zacytowano odpowiednie paragrafy z tego regulaminu (podkreślenia moje).

Paragraf 19, punkt 24:

W czasie lotu na prostej do lądowaniadowódca lotu statku powietrznego obowiązany jest przerwać zniżanie:

 

1) na komendę lotniskowego organu Sterowania Ruchem Lotniczym LUB

2) w przypadku niedokładnego obliczenia do lądowaniai niemożliwości jego poprawienia LUB

3) w przypadku pojawienia się w pobliżu statku powietrznego albo na Drodze Startowej (polu startowym) przeszkody zagrażającej bezpieczeństwu lądowania LUB

4) w przypadku osiągnięcia Warunków Minimalnych(zgodnie z par. 23, ust 16) i nieustalenia pewnego wzrokowego kontaktu z terenem, niezbędnego do kontynuowania podejściaLUB

5) gdy warunki lotu lub zjawiska pogody nie gwarantują bezpiecznego lądowania

 

i zgodnie z decyzją dowódcy statku powietrznego wykonać powtórny manewr podejścia do lądowania lub odejść na lotnisko zapasowe.

 

 

Paragraf 23, punkt 16

 

"Podczas podejścia do lądowania pilota obowiązują te warunki minimalne, których ograniczające działanie wystąpi najwcześniej.

 

 

Przyglądając się tym dwóm paragrafom, zastanawiam się jakim cudem piloci mogli jednocześnie działać zgodnie z zapisami Regulaminu Lotów skoro jednocześnie nie wykonywali zaleceń paragrafu 19 punkt 24 zawartego w tym regulaminie ???

 

Rozbierając podpunkt 24 paragrafu 19 na czynniki pierwsze, dowiadujemy się, że:

 

- dowódca SP jest OBOWIĄZANY przerwać zniżanie jeżeli zostanie spełniony jeden lub więcej wymienionychwarunków, świadczy o tym spójnik logiczny LUB pomiędzy warunkami.

 

- w zdaniu definiującym działanie obowiązkowe, nie podano wysokości przerwania zniżania CZYLI, że moment przerwania jest zdefiniowany wyłącznie momentem spełnienia jednego lub więcej warunków wymienionych w podpunktach 1 do 5, a to oznacza, że pilot wcale nie musi zniżyć się do wysokości decyzyjnej, by te punkty zaczęły działać (no chyba, że to jest bardzo nieprecyzyjny przepis).

 

- w podpunkcie 2 powiedziano "w przypadku niedokładnego obliczenia do lądowania"

 

Zastanawiam się JAK PILOCI MOGLI WYKONAĆ DOKŁADNE OBLICZENIA DO LĄDOWANIA, skoro, jak wiemy,

 

- karta podejścia była mało czytelna - o czym załoga wiedziała, a dane na niej dotyczyły innej ścieżki,

- na lotnisku była mgła i nie było możliwości kontroli wzrokowej podejścia -o czym załoga wiedziała

- na lotnisku nie było systemu ILS czyli fizykalnego sygnału odniesienia, -o czym załoga wiedziała

- podawane przez FMS odległości są obciążone możliwym błędem +/- 0.1 mili morskiej (+/- 185m) -czego załoga powinna być świadoma

- wymagana precyzja ustawienia Tu154m na oś pasa (podana w instrukcji pilotażu) wynosi +/-1/4 szerokości pasa czyli w Smoleńsku +/-12m - oczym załoga powinna wiedzieć

- w ciągu ostatnich 38 minut rozmów nie ma jakichkolwiek rozmów dotyczących ustalania parametrów zniżania samolotu na  podejściu czy w ogóle rodzaju podejścia. W szczególności nie pada nigdzie wartość prędkości opadania wymaganej do utrzymania przyjętego kąta nachylenia ścieżki (już mniejsza o to czy tek z karty czy innej przyjętej).Wartość ta powinna być znana wszystkim członkom załogi, by mogli ją kontrolować na swoich przyrządach.

 

Co więcej, w żadnym podanym przez instrukcję momencie lotu, nie pada żadna informacja dotycząca tego ważnego parametru lotu.

 

Z punktu 2 by wynikało, że dowódca powinien natychmiast przerwać zniżanie (jeżeli w ogóle je rozpoczął), bo nie miał wystarczających danych do PRECYZYJNYCH obliczeń i to obliczeń do lotu z zachowaniem maksymalnych warunków bezpieczeństwa (Prezydent na pokładzie).

 

 

W podpunkcie 4, zastanawiam się czy minima do lądowania: pilota, lotniska i samolotu podpadają pod Warunki Minimalne. Z różnych informacji wiemy, że do lądowania muszą być wszystkie trzy minima JEDNOCZEŚNIE, a z podanych wartości wiemy, że:

 

- minimum dowódcy przy tak wyposażonym lotnisku wynosiło 1200m widoczności na pasie

- minimum samolotu przy tak wyposażonym lotnisku wynosiło 1200m widoczności na pasie

- minimum lotniska dla samolotów wielkości Tu154m wynosiło 1000m widoczności na pasie

 

łącząc to razem wychodzi, że minimalną wartością widoczności na pasie było wtedy 1200m.

 

Jak więc to się ma do wartości 400m widoczności podawanej do samolotu Tu154m: z Minska, z lotniska w Smoleńsku (obsługa), z lotniska w Smoleńsku (załoga Jaka), które to wszystkie informacje DOTARŁY DO DOWÓDCY, a niektóre nawet osobiście potwierdził. ??

 

 

W podpunkcie 5, jest mowa  "gdy warunki lotu lub zjawiska pogody nie gwarantują bezpiecznego lądowania" !

Lubię to! Skomentuj39 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie