3 obserwujących
10 notek
11k odsłon
  488   0

Acer Swift 1 - czy w ogóle ma sens?

Dziś mam przyjemność przedstawić komputer Acer Swift 1 SF114-32, który pojawił się w 2018 roku, a więc jeszcze przed korona-szaleństwem. Testowana konfiguracja ma na pokładzie 4-rdzeniowy procesor Intel Pentium Silver N5000, 4 GB RAM niewiadomej produkcji, dysk SSD 256 GB od WD, obudowę koloru czarnego (wygląda jak na tej niemieckiej recenzji) i Windows 10 Home (bez S).

(Dziwna?) strategia firmy Acer i jej konkurentów

Acer Swift 1 jest z założenia modelem podstawowym, pozycjonowanym mniej więcej na równi z Chromebookami. Teoretycznie podobne konstrukcje skazane są na ogromny sukces – energooszczędny procesor o TDP 6W w połączeniu z dobrym ekranem, pasywnym chłodzeniem, mocną baterią i solidną obudową powinien umożliwić stworzenie taniego, wygodnego i wystarczającego do typowych zadań urządzenia, które będzie mieć znacznie większe możliwości niż tablet czy telefon.

Czy Acerowi udało się wyprodukować taki ideał czy cierpi on z powodu jakichś sztucznych ograniczeń?


Wersja SF114-32 sprzed trzech lat jako ostatnia występuje w kolorze czarnym (ten został później najwyraźniej zarezerwowany dla modeli biznesowych z procesorami Intela) i jako ostatnia szczyci się klasyczną stabilną obudową (późniejsze mają coś, czego nie toleruję, czyli unoszenie dołu urządzenia przez końcówkę klapy matrycy).

Problemem tej generacji okazuje się loteria w doborze ekranów – w recenzji na laptopmedia.com testowany wariant występował z matrycą BOE NV140FHM-N48, z kolei notebookcheck.net dostał model z ekranem AUO B140HAN04.0, a na forach można przeczytać jeszcze o używaniu N140HCA-EAC. Jest to problem, gdyż druga i trzecia matryca działają z PWM (jest nawet wideo na YouTube, gdzie najwyraźniej widać dokładnie ten efekt), a zarówno przedstawiciele firmy i pracownicy sklepów nie potrafią jasno powiedzieć, co gdzie zamontowano (i o ile w Polsce przy zakupie wysyłkowym jest możliwość sprawdzenia produktu, o tyle w innych miejscach nie wygląda to tak słodko i teoretycznie można trafić na minę).

Ograniczeniem wielu wariantów jest również 4GB RAM, albo użycie Windows 10 Home zamiast Windows 10 Home S (o tym dalej).

Zastanawia mnie też w tym momencie, dlaczego określona kategoria laptopów (tzn. urządzenia w okolicy 1 kg) jest traktowana tak bardzo po macoszemu przez większość producentów.

Skoro firma Clevo potrafiła umieścić w obudowie z MIL-STD-810G baterię 73Wh, do tego „pełne” ważące swoje chłodzenie, to dlaczego problemem jest skonstruowanie wariantu ze słabszym procesorem? Ktoś mógłby w tym miejscu powiedzieć, że przecież mocniejszy układ to samo dobro. Recenzja Hyperbooka L14 z Intelem 10 generacji na purepc.pl wskazuje na temperatury do 88 C, ale już notebookcheck.net przy VIA 14 Late 2020 z Intelem 11 generacji mówi o 98 C (a to jest ten sam kadłubek i jakoś ciężko mi uwierzyć w tak mocne różnice). Duża wydajność uzyskiwana jest wyłącznie dzięki absurdalnemu zwiększeniu TDP, i choć recenzenci wskazują na istnienie aplikacji producenta do jego kontroli (tylko do Windows), bardzo mi brakuje testu, w którym ktoś sprawdza, czy wentylator faktycznie nie włącza się również przy najniższych ustawieniach. Inną kwestią jest matryca (teoretycznie doskonała; w praktyce jednak im więcej sprzętu przechodzi przez moje ręce, tym bardziej mam obawy o prawdziwość zapewnień producentów i testerów) albo deficyt wariantu czarnego (ma go Hyperbook i może ze dwóch innych dostawców).

W przypadku Clevo jest jeszcze kadłubek z Celeronem / Pentium N, ale kosztuje dosyć sporo, ma małą baterię 36Wh i wygląda na to, że jest w ofercie tylko po to, żeby tam być (brak w ogóle w Internecie jakichkolwiek jego recenzji i najwyraźniej nikt nie traktuje go na poważnie).

A firma Apple albo LG? Dlaczego tak mocno wzbraniają się przed wypuszczeniem modelu w czerni z matowym wyświetlaczem?

Lenovo? Jest X1 Nano, ale ten wygląda bardziej jak pokaz możliwości czy zabawka dla prezesów / fanów technologii niż poważna maszyna do pracy.

A inni?

Najwyraźniej wszyscy próbują wymusić kupowanie laptopów co najmniej 2x lub 3x droższych od Swift 1, a te potrafią być głośnymi, gorącymi, budzącymi irytację klockami (żeby było śmieszniej, sam Acer w cenie Swift 1 potrafi budować Chromebooki z trochę lepszą konfiguracją sprzętową).

Propozycja z Chin, a z Tajwanu

Kilka dni temu miałem możliwość przyjrzeć się pewnemu taniemu laptopowi chińskiej produkcji (made in Lenovo), sprzedawanemu przez pewną firmę o niemieckich korzeniach (Medion).

W Internecie mogłem znaleźć tylko opisy modelu Akoya E4253 (nie wskazywały na większe uchybienia), a do mnie trafiła jego tańsza odmiana Akoya E4251. Różnice polegały m.in. na braku czytnika linii papilarnych, użyciu procesora Intel Celeron zamiast Pentium, wykorzystaniu wlutowanej pamięci eMMC zamiast dysku SSD, a także (co zdyskwalifikowało całą konstrukcję) użyciu ekranu IPS z mocnym efektem PWM (200 Hz w całym zakresie). Ten ostatni feler był szczególnie przykry, gdyż urządzenie z Windows 10 Home S wyglądało i sprawowało się nad wyraz poprawnie (co ciekawe, serwis Mediona za bardzo nie wiedział, o co w ogóle mi chodzi).

Acer Swift 1 jest konstrukcją z tej samej półki, i zawiera warianty zarówno z dyskami eMMC (kość lutowana na płycie głównej), jak i dyskami SSD (wymienne). Dostęp do tego ostatniego w przypadku produktu tajwańskiego wymaga odkręcenia całej klapy od dołu (w Medionie była do tego klapka serwisowa), inna jest również filozofia czytnika kart pamięci (w Acerze wspierane są karty SD, a nie tylko microSD; do tego wystają one z obudowy) czy układu klawiatury (klawisze PageDown i PageUp są małe, a nie z boku).

Na plus konstrukcji Acera należy zaliczyć większą baterię (producent mówi o 17h pracy, Medion wspomina jedynie o 8,5h) i stabilniejszą konstrukcję klapy matrycy, obecność metalu w środku obudowy (bywa zimny w dotyku, ale zwiększa sztywność), jak również dostępność podświetlenia klawiatury (jeden poziom).

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie