7 obserwujących
22 notki
26k odsłon
  1408   0

Jak iMac stał się przyczyną rozstania / bo miesiąc bez wpadki Apple jest stracony

Ludzie (podobno) latali na księżyc, (na pewno) potrafią przekraczać barierę dźwięku i robić różne inne niesamowite rzeczy… tymczasem zaczęło brakować im tak podstawowego przedmiotu jak centymetr.

Przyznam się, to już się staje nudne, i szkoda, że tydzień czy miesiąc bez newsa o wpadce Apple jest stracony.

„Ostatnio” przeczytałem o tym, że niektóre iMac z M1 są nierówne, ale tak dosłownie, nie w przenośni. Tego można by się spodziewać po jakiejś tańszej marce (i stąd np. troszkę niższą nóżkę w Acerze Swift 1 po prostu podkleiłem taśmą klejącą)… tymczasem również komputer dla typowej amerykańskiej nastolatki (jak go wielu nazywa) bywa krzywy.


W sumie zastanawiam się nawet, czy to jakaś może nowa moda czy próba wprowadzenia trendu (może chodzi o sprzedanie iPodkładki?), ale z drugiej strony producent generalnie stara się, żeby umieszczać go na półce premium. Policzmy więc, ile to ciekawych rzeczy można powiedzieć o nowym produkcie z tego roku:

  1.  kiepskie chłodzenie w "słabszej" wersji (po Apple naprawdę spodziewałbym się kosmicznej technologii i ciszy, jak w iPadach; a zastosowanie „tańszego” i „droższego” systemu przypomina iPhone 7 i jego różne prędkości pamięci masowej)
  2. niewymienność elementów
  3. odblaskowy ekran z brakiem regulacji i ogromną brodą
  4. krzywizny przynajmniej niektórych egzemplarzy

A do tego… jest najwyraźniej tak sexi, że nawet słynny pan Rossmann musiał się rozstać z jego powodu


Czyżby Apple znowu dokonało cudu? I czyżby marki premium na zawsze skazane były na ordynarne niedoróbki? (tutaj mały przerywnik z branży moto)


Pozostawię te pytania bez odpowiedzi, a że chciałem pisać też o użytkownikach „pro”, to mam news zupełnie innego kalibru (bo zły egzemplarz komputera stacjonarnego raczej można wymienić, za to wad samego ekranu raczej nie da się poprawić). Jak dobrze wiemy, w nowych największych iPadach Pro mamy dostępne ekrany miniLED, w których zastosowano podświetlenie każdego z punktu z osobna.

Niektórzy użytkownicy zauważyli tam poświatę (powstała też na ten temat oddzielna strona supportu), a w ostatnich dniach notebookcheck.net zrobił dokładniejszy test matrycy modelu 12,9”. Wynika z niego, że:

  1. PWM użyte do regulacji podświetlenia ma niższą częstotliwość niż w starszych modelach
  2. czas reakcji matrycy jest gorszy

Zaraz, ale miało być lepiej?

Nowe technologie mają to do siebie, że cierpią na choroby wieku dziecięcego, z drugiej jednak strony nikt chyba w Apple nie sądził, że użytkownicy tego nie zauważą?

Przypomnijmy, że to chyba nie pierwsza taka sytuacja, gdy użytkownicy profesjonalni dostają coś słabego. Wspomnijmy klawiaturę motylkową (która pojawiła się w MacBookach 12”, potem Pro, a dopiero na końcu w modelu Air „dla ludu”) albo złącza (w MacBook Pro są teraz tylko dwa), ewentualnie taśmy matrycy ekranu czy StainGate.

Tak mnie zastanawia, jak to się stało, że słyszeliśmy już o tym, że telefon trzeba trzymać odpowiednio (Antenna Gate w iPhone 4), że łuszcząca się farba to nie problem (Matte Black w „siódemce”), albo że telefony mogą się wyginać (iPhone 6 i 6 Plus)?

Teraz trzeba chyba tylko czekać, aż dyski w systemach z M1 będą padać jak muchy… zabawnie będzie.

Zgodnie z klasykiem „I hope you learnt something”.


Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie