15 obserwujących
59 notek
73k odsłony
  812   1

Czy technika wciąż służy ludziom? I czy nowy sprzęt ma sens?


W tym miejscu powinienem oczywiście zacytować pewne chore dziecko, krzyknąć „how dare you? how can you waste? how can you polute world?” i dodać kilka ekologicznych hasełek, bo to modne. Powinienem, ale nie zrobię, a nie zrobię tego co najmniej z kilku powodów, które opiszę dalej.

Na początku jednak opowiem, dlaczego ostatnio chciało mi się śmiać do rozpuku. Przeczytałem, jak to tylko narzekam i biadolę, i jestem naiwny, bo uważam, że kapitalizm istnieje naprawdę.

Tak się składa, że istnieją różnego rodzaju teksty (np. poważne, techniczne, lekko prześmiewcze czy ironicznie). Myślę, że w swoim krótkim życiu popełniłem kilka należących do każdego rodzaju, i (jeśli się wczytać) udowodniłem, że jednak twardo stąpam po ziemi.

Tak się też składa, że ciężko jest określić to, co mamy obecnie. Teoretycznie jest to demokracja (w znaczeniu: władza ludu), ale w praktyce rządzi garstka. Teoretycznie jest to kapitalizm, ale regulacje rządowe i monopole, duopole albo kartele powodują, że obecna sytuacja nie ma nic wspólnego ze zdrową konkurencją (a właśnie - Facebook i Google jakoś tak ostatnio mieli gentleman agreement o  reklamach, a Apple zarabia miliard zielonych papierków dziennie). Teoretycznie nikt nikogo na nic nie naciska, i każdy jest mega tolerancyjny, a w praktyce...

Ale dobrze - miałem nie narzekać, i (jeśli dobrze zrozumiałem istotę skierowanego do mnie komentarza) wierzyć w piękny świat, w którym


mocą rozporządzeń można usunąć wirusa z różnych określonych miejsc, albo w którym



piękna luksusowa biżuteria (na każdą kieszeń oczywiście) powoduje, że święta są magiczne,

albo w którym piękna młoda znana blogerka całkiem przypadkowo wpada na CEO Apple (to ta, która rozpakowywała 7 iMaców za przynajmniej 47593PLN)


ewentualnie wreszcie świat, w którym nowy tata załatwi wszystkie problemy rodziny. W tym ostatnim przypadku podobieństwo do osób kiedyś żyjących jest jak najbardziej przypadkowe, przekazów podprogowych nie ma, a mnie dziwnym trafem skojarzyło się, że skoro jest taki zwrot „sugar daddy” (który oznacza co oznacza) i można w sumie mówić o „white daddy”, a nie powinno się używać słowa „black”, to powinno być chyba też określenie „brown daddy”, a brown podobnie jak meta od Facebooka jakoś dziwnie kojarzy mi się z narkotykami.

To tyle, jeśli chodzi o wspaniały świat, w którym nie ma miejsca dla starych, schorowanych i smutnych ludzi. A jeśli chodzi o komentarze... zdaję sobie sprawę, jak bardzo wielu z nas pluje sobie w brodę z tego powodu, że głosowało na partię X albo za wejściem do Unii Europejskiej, albo wreszcie dlatego, że czyta coś niemiłego, co jest czystą prawdą (nie chce tego dopuścić do swojej świadomości, bo prawda w oczy kole).

No ale dobrze... odejdźmy od tego wszystkiego i wróćmy do laptopa z wideo z początku.

Człowiek jest generalnie istotą, która śmieci, i to śmieci bardzo dużo. Potrafimy wyrzucać do kosza całkiem sprawne sprzęty (pokazany MacBook po wymianie wyświetlacza dostał jeszcze jedną szansę, i miejmy nadzieję, że będzie używany), i z jednej strony recycling to bardzo ciekawa inicjatywa, z drugiej jednak strony, czy taki sprzęt nie będzie

  1. dosyć mocno energożerny (jak na standardy dzisiejsze)
  2. się zużywał (gdyby trafił do jakiegoś muzeum, to mógłby nacieszyć oczy naszych następców)

Trochę w tym momencie narzuca mi się skojarzenie ze starą motoryzacją - wszyscy kochają stare auta, autobusy i motocykle, i np. coś takiego budzi szczery podziw



...ale czy naprawdę ktoś o zdrowych zmysłach chciałby jechać za czymś takim? Przecież to mocno śmierdzi (wiem, bo miałem kiedyś wątpliwą przyjemność stać z niewłaściwej strony, i poczułem starego Forda sprzed wojny i bardzo starego diesla, który nie wiedział, co to norma Euro).

I teraz najlepsze. Dzięki technice powinniśmy móc projektować i produkować kolejne rzeczy, dzięki którym będzie poziom naszego życia się podniesie. Ale czy tak się dzieje?

Silnik spalinowy od dziesiątków lat właściwie się nie zmienił, i jego ogólne zasady są wciąż takie same. Owszem, były strony o kanonierce, były próby z układem Wankla, i mamy inny układ zasilania (wtrysk zamiast gaźnika) czy bardziej skomplikowane sposoby oczyszczania spalin (katalizatory), ale tak naprawdę wciąż głównie polegamy na układzie, w którym mamy blok, cylindry, tłoki, panewki, i... rozrząd. Codziennie na świecie wymieniane są tysiące odpowiednich elementów, a kolejne tysiące się psują, powodując najczęściej nienaprawialne szkody w silnikach.



Na wideo widać jak zwykłe Arduino pomogło wyeliminować ten element. Zadam pytanie retoryczne: dlaczego nie używamy czegoś takiego na masową skalę? Dlaczego nie robimy iluś takich zmian i pchamy się w elektryki, w których są takie problemy z bateriami? Albo w wodór, przy którym dwutlenek węgla to podobno mały pikuś? (wszyscy oczywiście znamy odpowiedzi, i gdy nie wiadomo o co chodzi...)

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie