19 obserwujących
171 notek
205k odsłon
  200   0

Spekulacja kartami, zmuszanie do służby i robaków i problemy z kredytami i dziećmi

Dzisiaj bardzo krótko o pięciu zjawiskach, czyli o spekulacji cenami kart graficznych, zmuszaniu przez PIS do służby wojskowej, zmuszaniu przez „elity” do zmniejszania emisji CO2 (a więc również do takich działań jak jedzenie robaków) i małej dzietności w Polsce, jak również o problemach ze spłacaniem kredytów.

Czym się różnią?

Niczym.

Dlaczego?

Zacznijmy od IT. Przez pewien czasy różnego rodzaju „biznesmeni” używali automatów, które skupywały każdą dostępną ilość kart graficznych, które następnie były sprzedawane po wyższych cenach ludziom, którzy „wytwarzali” kryptowaluty. Dużo tych „które”, ale i sam proceder uprawiany był na wielką skalę. Całość powodowała, że normalni użytkownicy nie mieli czego kupić, a ceny rosły. Boom się skończył, tzw. skalperzy zostali z urządzeniami, których nikt nie chce kupić… nie pomagają nawet obniżki do ceny sugerowanej. Jest to klasyczny przykład przekombinowania i tego, że nie można być chciwym i zbytnio wydrenować właściwych odbiorców, czyli w tym wypadku graczy.

Przejdźmy do kredytów w Polsce. Te nie są spłacane i w sumie to nie dziwi – gdy zabija się nawet małą przedsiębiorczość i podwyższa w nieskończoność podatki i kary, to skutek jest taki, że ludzie nie mają z czego płacić. Spirala się zaczyna nakręcać… i mamy znów przegrzanie rynku.

A co z dzietnością? Przeczytałem ostatnio, że kobiet w Polsce jest o jakiś jeden milion mniej. Panie oczywiście przez jakiś czas sytuację wykorzystywały i wykorzystują, pytanie tylko, czy panowie już mają dosyć i czy już w najbliższym czasie dojdzie do tego, że będą szukać kobiet za granicą (Ukrainki, itp.) czy jeszcze trochę poczekamy?

Sprawy damsko-męski to w ogóle ciekawa sprawa - gdy w Norwegii wprowadzono równy pobór dla obu płci, to organizacja feministyczna stwierdziła, że "ważne jest równe traktowanie kobiet i mężczyzn, ale niekoniecznie powinni być traktowani równo we wszystkich sytuacjach".

Właściwie w przypadku bardzo wielu zjawisk sytuacja jest identyczna – gdy pewna granica wytrzymałości zostanie przekroczona, szukamy alternatywy.

Weźmy naszych umiłowanych rządzących. Uchwalają kolejne prawa (np. dzisiaj czytałem, że wszystkie drogi ekspresowe mają stać się autostradami, a ograniczeń prędkości ma być mniej, co oczywiście można wykorzystać w określony sposób do zwiększenia odpowiednich opłat czy kar), a nam chyba to pasuje, skoro ich jeszcze nie pogoniliśmy. Żeby nie było wątpliwości - Jarosław Kaczyński stwierdził "naprawiliśmy polską gospodarkę" (i to nie jest fake).

Czy obecne wezwania do odbycia ćwiczeń wojskowych coś zmienią? Rządzący znów próbują sondować, na ile mogą sobie pozwolić, i już chyba chcą odwrócić kota ogonem i wmawiać, że to tylko w pewnych wypadkach, na chwilę, itp.

Tak samo ostatnio przeczytałem kolejny raz o tym, że maluczkim będzie się wyliczać, ile CO2 mogą „wyprodukować” (dużych to oczywiście nie dotyczy), a jedną z nowości ma być jedzenie robaków (niekoniecznie dobre dla naszego zdrowia). I znów – jeżeli nie protestujemy, to te wszystkie rzeczy chyba nam odpowiadają.

A może się bardzo mylę?

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura