Nie mam złudzeń. Żurkowa neoprokuratura umorzy postępowanie co najwyżej z powołaniem się na znikomą szkodliwość czynu.
I… będzie miała rację. Patrząc bowiem na antykatolicką histerię kompromitacji 13 grudnia plus plany „oświatowe” ministrzycy Lewackiej, pardon, Nowackiej trudno wymagać od nauczyciela innego zachowania.
Ryba psuje się bowiem od głowy, a nie od płetw.
10.01 2026

Ta sprawa wzburzyła wielu. Oto w połowie grudnia 2025 r. nauczycielka języka angielskiego w małej wiejskiej szkole zerwała wiszący na ścianie krzyż i wyrzuciła go do kosza. Wg przeważającej liczby zwolenników opozycji było to wynikiem trwającego już ponad dwa lata mniej lub bardziej oficjalnego szczucia na Kościół i jego wiernych.
Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa zostało opublikowane na portalach społecznościowych zanim jeszcze dotarło do prokuratury.
Sprawa poruszyła „uśmiechniętą władzę” do tego stopnia, że 5 stycznia b. r nauczycielka została zawieszona w obowiązkach a 8 stycznia ministrzyca Lewacka, pardon, Nowacka poinformowała o wszczęciu postępowania.
Tego samego dnia przed szkołą w Kielnie odbyła się manifestacja z udziałem przedstawicieli partii Brauna (Konfederacji Korony Polskiej), posłowie PiS Michał Kowalski i Dorota Arciszewska – Mielewczyk a także Robert Bąkiewicz oraz rodzice uczniów.
Nie zabrakło również głosu Kościoła – metropolita gdański abp Tadeusz Wojda. W swoim oświadczeniu wyraził ubolewanie z powodu profanacji krzyża.
Tymczasem głos zabrała domniemana winowajczyni. Na łamach Dziennika Bałtyckiego kreśli nieco odmienny obraz wydarzeń. Otóż krzyż to tak naprawdę plastikowy element stroju na Halloween, który następnie został powieszony prześmiewczo przez dzieci nad klatką chomika.
„Wyrzuciłam gadżet od halloweenowego stroju, którym bawiły się dzieci, a następnie powiesiły go nad klatką chomika — w miejscu, w którym wcześniej wisiał zegar. Szanuję przedmioty czci religijnej i w życiu nie wyrzuciłabym krzyża reprezentującego wiarę.”
I dalej w ten deseń.
„Ten przedmiot, który został powieszony przez dzieci był elementem cosplayowego stroju — takiego przebrania; dzieci przebierają się za różne postaci bywa, że za zakonnika, księdza czy śmierć. Nikt nigdy się do niego nie modlił.”
Przyznam, że logika pani od angielskiego aż mnie zatkała.
Nie przypominam sobie bowiem przypadku, bym widział ludzi modlących się do krzyża wiszącego w jakiejkolwiek sali czy też umieszczonego na kościelnej wieży.
A przecież nie sposób uznać, aby ww. nie stanowiły przedmiotu szeroko pojętego kultu religijnego!
Swoją drogą należałoby przypomnieć sprawę sejmowego „strażaka” Grzegorza Brauna.
9 kwietnia 2024 roku usłyszał zarzuty dotyczące m .in. znieważenia na terenie Sejmu RP grupy osób na tle religijnym.
Jakoś nie słyszałem podobnych argumentów w tej sprawie, a przecież świece zapala na nim z reguły przewodniczący sekty Chabad-Lubawicz, uznawanej za co najmniej kontrowersyjną w ramach judaizmu – m. in. wiara w reinkarnację (gigul), co jest ściśle powiązane z kabałą.
Pewne niedowierzanie njusowi Dziennika Bałtyckiego wywołuje także moment jego opublikowania.
Doprawdy wygląda to tak, jakby w sprawę zaangażował się jakiś sprytny prawnik i postanowił wywieść niewinność pani od angielskiego zaś winą obarczyć nie tyle dzieci, ale przede wszystkim tą okropną prawicę, nazwaną ostatnio przez pogłosa Kierwińskiego hienami.
Tymczasem ze zdjęć opublikowanych na stronach Komendy Powiatowej Policji w Wejherowie nie wynika, aby plastikowy krzyż był elementem ludycznym.

Łatwo sobie wyobrazić, że mógłby stanowić część różańca rozpowszechnianego za przysłowiową dychę pośród pątników udających się na Jasną Górę (słynne jeszcze w latach 1970-tych: czy za dychę, czy za piątkę z Częstochowy masz pamiątkę!).
Jednak z całą mocą trzeba podkreślić, że nic nie wskazuje, aby „krzyż z Kielna” był zabawką.
Ale narracja mającą obrócić w śmiech „prawicowe” zarzuty już ruszyła.
Wystarczy spojrzeć na komentarze w mediach społecznościowych.
I tak wiceprezes ZNP (wicebroniarz) Urszula Woźniak już wie, jak jest.
Nie mam złudzeń. Żurkowa neoprokuratura umorzy postępowanie co najwyżej z powołaniem się na znikomą szkodliwość czynu.
I… będzie miała rację. Patrząc bowiem na antykatolicką histerię kompromitacji 13 grudnia plus plany „oświatowe” ministrzycy Lewackiej, pardon, Nowackiej trudno wymagać od nauczyciela innego zachowania.
Ryba psuje się bowiem od głowy, a nie od płetw.
10.01 2026
https://niepoprawni.pl/blog/humpty-dumpty/kielno-nowa-wersja-wydarzen
Inne tematy w dziale Kultura