Ted Cruz Ted Cruz
255
BLOG

Seks po radziecku

Ted Cruz Ted Cruz Kultura Obserwuj notkę 27
Radzieckie kobiety robiły sobie erotyczne zdjęcia, ale trzymały je pod poduszką. Bały się sankcji, oskarżeń o prostytucję. Nic dziwnego, przecież partia wciąż zabraniała nawet tanga i fokstrota, które cenzorom kojarzyły się z seksem. Zakazane były koncerty Tiny Turner czy Donny Summer, bo artystki epatowały erotyzmem - mówi nam Volga Yerafeyenka, autorka książki o erotyce w Związku Radzieckim.


image


Jak „to” robili w Związku Radzieckim?

Żartowano swego czasu, że seksu w Związku Radzieckim w ogóle nie ma. I coś w tym było, choć oczywiście nie w sensie dosłownym. Pochodzę z Białorusi, a tam, jak w całym Związku Radzieckim, przez całe lata seks był tematem tabu. Nie rozmawiano o nim w domu, milczano w szkole. Temat seksualności w ogóle nie był poruszany. Na prowincji nawet w latach osiemdziesiątych baletnice powszechnie uważane były za prostytutki, bo kobietom nie mogło przyjść do głowy, że można nosić tak uszytą spódnicę. Nie rozumiały, że to sztuka, sceniczny strój.

To obrazek z prowincji, a ta często rządzi się innymi prawami niż miasto. W metropoliach ludzie byli na pewno bardziej świadomi niż na wsiach.

Nie byłabym tego taka pewna. Sowieci przez długie lata trzymali seks za kurtyną, rzadko ją uchylając. Nie mówiono o seksie jak o przyjemności, o uczuciu. To był tylko akt potrzebny do powiększenia rodziny i tylko tym tłumaczony przez naprawdę długie lata. Owszem można było w aptece kupić prezerwatywy, ale produkowała je tylko jedna fabryka na cały Związek Radziecki. Ludzie wstydzili się je kupować. Obowiązywały różnego rodzaju dekrety, zakazy, sankcje. Kurtyna była szczelnie zasłonięta. Komunistyczne władze bały się powtórki z lat dwudziestych.

A co działo się w latach dwudziestych?

Najpierw powinniśmy powiedzieć, jak wyglądała sytuacja w carskiej Rosji. To miało decydujący wpływ na to, co działo się później w latach dwudziestych.

No to jak wyglądała sytuacja przed rewolucją?

Prostytucja była legalna. W XVI-XVII wieku próbowano z nią walczyć, ale w końcu uznano, że lepiej ją zalegalizować niż pozwolić, żeby zeszła do podziemia. Prostytutkom zamiast dowodów, które musiały zdeponować na komisariatach policji, wydawano tzw. żółty bilet. Umożliwiał on pracę, ale zabraniał np. opuszczania miasta. Prostytutki podzielono na dwie kategorie – biletowe, które mogły pracować tylko w domach publicznych, i blankietowe, które mogły samodzielnie wynajmować mieszkania i przyjmować w nich klientów. Ze spisu ludności w 1889 roku wynika, że w Rosji funkcjonowało 1262 tzw. domów tolerancji, w których pracowało dokładnie 7840 kobiet. Wszystkich prostytutek zliczono ponad 17,5 tysiąca. Kiedy wybuchła rewolucja, znalazły się one poza wszelką kontrolą.

Zaczęło przybywać prostytutek?

W ogóle diametralnie zmieniła się sytuacja kobiet. Nie było jednolitego prawa, powstawały lokalne, regionalne dekrety, bardzo absurdalne, które kobietę klasyfikowały nawet jako mienie ludowe.

Jako mienie ludowe?

W Saratowie tamtejsza Gubernatorska Rada Komisarzy Ludowych w 1918 roku wydała kuriozalny dekret „o skasowaniu prawa własności prywatnej w stosunku do kobiet”. Napisano w nim m.in., że wszystkie kobiety objęte tym dekretem przestają być „własnością prywatną” i przynależą od teraz do całej klasy robotniczej. Słowem, w Saratowie kobieta stała się mieniem ludowym, a „prawo przydziału do korzystania z uwolnionych kobiet posiada Rada żołnierskich, chłopskich i robotniczych Deputatów miast i wsi”. Każdy miał prawo „korzystać z kobiety” nie częściej niż trzy razy w tygodniu i nie dłużej niż przez trzy godziny. Męża kobieta mogła przyjmować poza kolejnością.

To jakiś żart?

Takich dekretów powstawało więcej. Przyjmuje się, że były pisane po to, by przyciągnąć do partii nowych członków, zachęcić ich do rewolucji obdarowując przywilejami seksualnymi. Dekret z Saratowa mówił, że każdy mężczyzna, chcąc skorzystać z egzemplarza mienia ludowego, czyli w tym przypadku z kobiety, musi przedstawić wydany przez związek zawodowy lub przez fabryczny komitet robotniczy dowód swej przynależności klasowej. Tego typu dekrety zaczęły być jednak wykorzystywane przez przeciwników Lenina. On musiał je jakoś ukrócić.

I co zrobił?

Latem 1919 roku w Moskwie rozpowszechniany był żartobliwy „dekret o uspołecznieniu panienek i pań”. Jego autorem był Michaił Uwarow i moskiewskie wolne stowarzyszenie anarchistów. Uwarow pisał m.in., że „każda pani, która osiągnęła 18 lat i nie wyszła za mąż, zobowiązana jest pod lękiem kary do zarejestrowania się w biurze wolnej miłości”. To był żart. Za swój wybryk Uwarow stanął przed sądem, ale został uniewinniony. Na rzecz partii stracił tylko pieniądze i chatę w Sokolnikach, która funkcjonowała na zasadach domu publicznego. Kobiety protestowały przeciwko takiemu wyrokowi. Żądały surowej kary dla Uwarowa i jego obrończyni. Żeby nie doszło do zamieszek, porządku pilnowało stu czerwonoarmistów. Uwarow odzyskał wolność, ale na drugi dzień znaleziono go martwego.

Pokazowy proces, pokazowa śmierć?

Uwarowa zabili anarchiści. Zostawili przy jego ciele liścik, z którego wynika, że to „akt zemsty i sprawiedliwego protestu”. Nie podlega jednak dyskusji, że Lenin musiał ukrócić seksualny bezwład. Już w 1924 roku Aron Załkind, znany jako lekarz bolszewickiej partii, opublikował dwanaście seks przykazań dla rewolucji proletariatu. Kolejny absurdalny dokument.

O czym mówiły przykazania?

Na przykład o tym, że należy wyzbyć się zazdrości w kontaktach seksualnych. Jeśli więc jesteś prostym robotnikiem, a twoja żona zdradziła cię z zarządcą, z ważnym działaczem partii, to nie możesz mieć jej tego za złe, bo ona wybrała po prostu lepszy egzemplarz rewolucjonisty. Jest bardziej świadoma niż ty, a ty musisz starać się dorównać swojemu rywalowi, który powinien być dla ciebie wzorem.

Czyli przykazanie, które tłumaczyło zdradę?

Ale już w latach trzydziestych zaczęto przykręcać śrubę w kwestii seksu. Zakazana została prostytucja, temat seksualności stał się tematem tabu. Seks zaczął być przedstawiany tylko jako akt służący kontynuacji rodu, a nie jako przyjemność. Zwykły całus zaczął być interpretowany jako czynność seksualna. Kobietom nawet w kostiumach kąpielowych nie można było odsłaniać pępka. Powstały kolejne, tym razem restrykcyjne dekrety, niepokornych zsyłano do łagrów. Właśnie wtedy „Komsomolska prawda” nazwała przedślubne intymne kontakty „zgubnym kapitalistycznym trybem życia”.

Seks znalazł się na cenzurowanym?

I to na długie lata, w każdej niemal materii. Od 1934 roku homoseksualizm był traktowany jak pospolite przestępstwo. Homoseksualistów karano więzieniem – nawet do pięciu lat. Ukarano w ten sposób około 12 tysięcy ludzi. A takie prawo obowiązywano oficjalnie aż do 1993 roku, czyli nawet po rozpadzie państwa sowieckiego. To tylko jeden z dowodów na to, że w Związku Radzieckim cenzura nie omijała spraw seksu. Poszkodowani byli wszyscy, nie tylko mniejszości seksualne. Przede wszystkim seks i szeroko pojęta erotyka nie pasowały do wizerunku radzieckiej kobiety.

Bo radziecka kobieta musiała być silna, męska. Prowadzić traktor, pracować w hucie. W takim obrazie nie było miejsca na erotykę?

Kobiety czynu całkowicie pozbawione były seksapilu. Doskonale widać to na propagandowych plakatach z tamtych lat. Przez lata w Związku Radzieckim funkcjonowała właściwie tylko jedna kobieta przedstawiana jako symbol seksu.

To Llubow Orłowa, ukochana aktorka Stalina.

Udało jej się zostać symbolem seksu w kraju, w którym sam seks był zakazany i to w czasach najokrutniejszych represji. Stalin wybaczył jej nawet hrabiowskie pochodzenie. Orłowa była symbolem seksu od lat trzydziestych, do końca swojego życia. Umarła w 1975 roku.

Czy wtedy już możemy mówić o obyczajowej odwilży? Czy seks i erotyka w połowie lat siedemdziesiątych przestały być tematem tabu? Przynajmniej w oficjalnej propagandzie, bo nie wierzę, że w codziennym życiu ludzie ślepo przestrzegali dekretów partii?

Istniały dwa światy. Pierwszy toczył się w zaciszu domowej alkowy. Kobiety robiły sobie erotyczne zdjęcia, ale trzymały je pod poduszką. Powstał czarny rynek, na którym można było wymieniać się takimi fotografiami. Istniała oczywiście nielegalna prostytucja. Ludzie jednak wciąż się bali. Mogli zostać wyrzuceni z partii, mogli stracić pracę. To był ten drugi świat – absurdalnie restrykcyjny. Zabraniający nawet tanga i fokstrota, które cenzorom kojarzyły się z seksem. Zakazane były koncerty Tiny Turner czy Donny Summer, bo artystki epatowały erotyzmem. Odwilż przychodziła powoli. Za pierwszą rozbieraną scenę w radzieckim kinie przyjmuje się scenę z „Brylantowej Ręki”, kiedy to aktorka odpina stanik i pokazuje widzom gołe plecy. To był film z 1968 roku. Kurtyna odsłaniana była tylko na chwilę, żeby zaraz potem znów wszystko przykryć.

Kiedy spadła do końca?

Po dojściu do władzy Michaiła Gorbaczowa o seksie zaczęto mówić dużo więcej. Lekarze wreszcie przestali wbijać ludziom do głów bzdury typu: onanizm to przestępstwo i zbrodnia. Więcej odwagi mieli już artyści. Pojawiły się śmielsze sceny w kinematografii. Kurtyna zaczęła spadać, ale przez lata spowodowała spustoszenie w edukacji seksualnej społeczeństwa radzieckiego. Moja rodzina sama jest tego przykładem.

To znaczy?

Przyszłam na świat w 1983 roku. Mama pracowała akurat w polu, gdzie zbierała ziemniaki. Nie wiedziała nawet, że zaczęły odchodzić jej wody. Dziś to nie do pomyślenia, ale ona wtedy była zupełnie nieświadoma. Miała już 32 lata.



Volga Yerafeyenka jest Białorusinką, prezesem fundacji Otwarte Okno Kultury. W przyszłym roku na rynku pojawi się jej książka na temat seksu w Związku Radzieckim, wydana nakładem wydawnictwa Trio, była kuratorem warszawskiej wystawy "Seks w ZSRR". 

https://www.facebook.com/photo?fbid=415313225291997&set=a.501824826640836


Ted Cruz
O mnie Ted Cruz

Jestem patriotą nie cierpię chamstwa , obłudy i zdrajców Ojczyzny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Kultura