To ten nieszczęśnik, który na znak protestu podpalił się pod Kancelarią Premiera we wrześniu ub. roku.
Były pracownik Urzędu Skarbowego Warszawa Praga od lat walczył z nieprawidłowościami, jakie występowały - wg jego świadomości - w pracy tego urzędu. Informował o tym najważniejsze osoby w państwie.
Po tragedii premier Tusk osobiście zapewniał, że w rzeczonym urzędzie przeprowadzane były liczne kontrole, które nie wykazały uchybień.
"Rz" dotarła do raportu z kontroli, przeprowadzonej tam jesienią 2009 r. przez Izbę Skarbową. Okazuje się, że Izba Skarbowa dopatrzyła się licznych nieprawidłowości, polegających, m. inn., na niewszczynaniu postępowań karnych w sprawach o wykroczenia skarbowe i czekania, aż się sprawy przedawnią. Nie monitorowano prowadzonych spraw, co także skutkowało przedawnieniem karalności.
IS poleciła ustalić odpowiedzialnych za nieprawidłowości. Zostało to zlekceważone.
Zawiadomienie Andrzeja Ż. prokuratura umorzyła w kwietniu ub. r. Dopiero po tragedii akta przejęła Prokuratura Okręgowa Warszawa Praga i wznowiła umorzone śledztwo w sprawie odpowiedzialności kierownictwa za istniejący stan rzeczy. Stwierdzono, że umorzenie to było przedwczesne i powinny być wykonane dodatkowe czynności.
Andrzej Ż. wyszedł ze szpitala w grudniu ub. roku.
Źródła:
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,10949903,Podpalil_sie_przed_kancelaria_premiera__Mial_racje_.html


Komentarze
Pokaż komentarze (40)