Rzeczywistość ostatnio wydaje mi się nieco przytłaczająca.
Mróz na dworze prawie nie złagodzony śniegiem, deficyt światła słonecznego,
w polityce - destrukcja, w życiu społecznym - ponure sensacje, S24 ocieka nienawiścią (nawet zmarłym się obrywa), pelikany skaczą do gardeł lemingom...
Może jakiś diabeł jest tu czynny?
Tutaj coś w tym klimacie. To jedna z rzadziej słyszanych piosenek Wysockiego:
Банька по-черному (Katharsis II)
Dla nieposiadających języka :) - tłumaczenie Andrzeja Kołakowskiego (bardzo "średnie" moim zdaniem; może @Estimado kiedyś się zmierzy z tym tekstem?):
Topij aż poczuję ogień na dnie duszy
Topij, aż poczuję ukraiński głód
Topij, aż sowiecka kula czaszkę skruszy
Topij, aż wytopisz ze mnie cały brud
Topij, aż kajdany mi pokruszą kości
Topij, tam gdzie jeszcze czują śmierci swąd
Topij, aż w bagnie kłamstwa i podłości
Moje stopy natkną się na stały ląd
Topij, czarnym śmierci okryj mnie całunem
Topij, niech poczuję ból katyńskich wdów
Topij, niechaj w sercu znów poczuję dumę
Topij, aż wytopisz ze mnie cały brud
Topij, aż na dnie serca znów usłyszę głosy
Tych co w śniegach, leżą już od tylu lat
I tych, którym pomalował włosy
Białym srebrem mroźny syberyjski wiatr
Topij, pozwól z własnym życiem się rozliczyć
Topij, pozwól pozbyć się minionych chwil
I spraw niech usłyszą krzyk gdy zacznę krzyczeć
Szept modlitwy, gdy na krzyk nie starczy sił
Ogień zgasł, czarnego dymu znikły chmury
Serce znowu odzyskuje dawny rytm
I nadzieja się zbudziła po raz któryś
Że po nocy znów nastanie dla nas świt



Komentarze
Pokaż komentarze (23)