Wczorajsza wielka katastrofa kolejowa stała się przyczyną rozważań - często gwałtownych w treści i formie - dotyczących tego, kto jest odpowiedzialny za stan polskiego kolejnictwa.
Większość wypowiadających się na S24 oczywiście wiesza przysłowiowe psy na ekipie rządu Tuska.
Czy słusznie?
Polskie Koleje Państwowe istnieją od 1926 roku. Przedsiębiorstwem państwowym były do 2001 roku, kiedy to poddane zostały restrukturyzacji organizacyjnej, podstawą której było utworzenie PKP SA i wydzielenie spółek kolejowych, przeznaczonych do prywatyzacji (sprzedaży). W założeniu było też wydzielenie i przekazanie Skarbowi Państwa infrastruktury kolejowej. Proces ten miał być finansowany z kredytu, spłacanego z dochodów uzyskanych z prywatyzacji.
W 2005 roku zmianami na kolei zainteresował się NIK. Kontrole wykazały rażące zaniedbania, polegające, m. inn., na utrzymywaniu zbędnych niezagospodarowanych nieruchomości (ponad 30% do końca roku 2004) bez odpowiedniego ich zabezpieczenia, co stało się powodem ich ruiny.
Rozpoczęte reformy nigdy nie zostały doprowadzone do końca, a od 2005 r. proces ten praktycznie wstrzymano.
Do tego czasu PKP podzielono na szereg nieefektywnych spółek, generujących - zamiast zysków - straty. Wprawdzie zatrudnienie zredukowano, ale dotyczy to szeregowych pracowników. Każda spółka ma obficie wynagradzany zarząd, często składajacy się - to publiczna tajemnica - z "krewnych i znajomych królika". Dług PKP pod koniec 2010 sięgał ok. 6 mld zł. Spłacono go częściowo ze środków Funduszu Kolejowego, utworzonego na finansowanie modernizacji i inwestycji kolejowych.
Restrukturyzacja organizacyjna wprowadziła chaos, zamiast uporządkować zarządzanie. "Rozmnożone" spółki kolejowe popadają z sobą w konflikty; nie do końca wiadomo, kto za co odpowiada - problemem stało się nawet uzgodnienie rozkładu jazdy. Szwankuje konserwacja infrastruktury, a jej modernizacja jest wyrywkowa.
W tej sytuacji interes pasażera wydaje się być traktowany jako ostatni w szeregu potrzeb.
I pasażerowie właśnie - w konsekwencji - ponoszą największe straty: płacą straconym czasem, zdrowiem, a nawet własnym życiem...


Komentarze
Pokaż komentarze (85)