Patrzę ja sobie na "ostatnie notki" i cóż widzę? Widzę ja, otóż, wysyp zjadliwych komentarzy, dotyczących wypowiedzi Prezydenta Komorowskiego w "Sygnałach Dnia", zawierającej frazę: "...można powiedzieć z pewnym uproszczeniem: zmniejszała się ilość wojowników, Indian, a została w starej, dużej ilości ilość wodzów. Dzisiaj trzeba te proporcje poprawić, musi być więcej wojowników, a mniej wodzów...", ilustrującą potrzebę wprowadzenia zmian w strukturze dowództwa polskiej armii.
"- Jakże to tak!" - krzyczą dotknięci do żywej tkanki blogerzy i ich dzielni komentatorzy.
"- Przyrównywać polskiego, ojczyźnianego, żołnierza do jakiegoś tam Czerwonoskórego???"
"- Hańba i na pohybel!!!"
Ja tam się na wojsku nie znam, na Indianach też nieszczególnie, może więc, rzeczywiście, dla żołnierza to obelga jest i nie godzi się, by rodzony Zwierzchnik Sił Zbrojnych w te słowa się spoufalał?
Ale, alllllllleee... Oko moje trafia (niechcący, jak bum-cyk!) na taki oto kwiatuszek:


No to ja już nie wiem... Słusznie Prezydent prawi, powołując się na nie byle jaki autorytet, czy obraża i "bronkuje"???
Czy ktoś mi pomoże, bo się zagubiona poczułam, jako to dziecię we mgle?
Źródło olśnienia:


Komentarze
Pokaż komentarze (123)