Głośno jest ostatnio o aferze zwiazanej z nabiciem w butelkę klientów firmy Amber Gold - ludzi, którzy zaufali "świętemu Mikołajowi", mającemu pomnożyć ich majątek w trybie ekspresowym. Oczywiście, smagane jest "państwo", a konkretnie, reprezentujący "nie-rząd", Donald Tusk.
To fakt, że nasz nieruchawy wymiar sprawiedliwości gwarantuje złoczyńcom długie bezkarne brykanie, ale też nie bardzo wiadomo, na czym miałaby polegać ochrona obywateli przed nierozsądnym rozporządzaniem mieniem, bo trudno sobie wyobrazić, że emisariusze rzeczonego Tuska przed każdą placówką parabankową błagają licznych "chętnych", by poniechali zamysłu...
Oto jeszcze jeden przykład naiwności rodaków:
W latach 2010-2011 rzutki i operatywny 32-latek z powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego tak zakręcił w głowach dwudziestu pięciu osobom, że powierzyły mu od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy (w sumie 5 mln) złotych w nadziei, że korzystne inwestycje w mig zwielokrotnią ich zasoby. Oszust długo utrzymywał swoje ofiary w przekonaniu, że ich finanse mają się świetnie, wykorzystujac w tym samym czasie pozyskane pieniądze na własne cele.
Teraz czeka w areszcie na sprawiedliwy wyrok. Czy będzie to początek kariery? Ostatecznie Marcin P. także od czegoś zaczął...
Źródło:


Komentarze
Pokaż komentarze (64)