Po "podporządkowaniu sobie" twórczości poety Zbigniewa Herberta, który możliwe, że się z tego powodu w grobie przewraca, po bezrefleksyjnym sięganiu do zasobów twórczości Juliana Tuwima (z niewiedzy chyba co do szczegółów biograficznych onego), po zakusach, skierowanych w stronę dorobku Jacka Kaczmarskiego (jestem pewna, że mógły zacząć straszyć PiS-menów po nocach w odwecie), wzmożeni sięgnęli po utwory Preisnera. Nie sprawdzili, że to twórca żyjący??? Jego kompozycja została wykorzystana w Krakowie podczas uroczystości upamiętniających trzecią rocznicę pogrzebu Marii i Lecha Kaczyńskich. No i zonk - Preisner się wkurzył:
-Oświadczam publicznie: nie jestem żadnym wyznawcą religii smoleńskiej. Nic mnie z tą grupą ludzi nie łączy. Nie jestem żadnym oszołomem, który wierzy w jakiś zamach. Mam tylko jedną prośbę do państwa z Prawa i Sprawiedliwości - żeby naprawdę dali mi święty spokój i przestali używać mojej twórczości do własnych, politycznych celów.
Kompozytor zapowiada, że jeżeli politycy PiS nie przejdą z Wawelu na krakowski Rynek z głośnikami, przez które ogłoszą, że kompozycji użyli nielegalnie, wytoczy im proces.
Nawiasem mówiąc, nie ma chyba chłopina pojęcia, co go od tej pory czeka. :)
Uzupełnienie:
PiS dementuje, jakoby posłużono się utworami Preisnera.
Źródło niezależne na ten temat milczy :)
Aktualizacja:
Reakcja Zbigniewa Preisnera na PiS-owskie dementi:
- To jest pokrętne pisowskie tłumaczenie.
- Co mnie obchodzi oświadczenie PiS?
- Wiem, że to było wykonywane o godz. 19.55 w czwartek, kiedy manifestacja szła z Wawelu na Rynek Główny. Mam na to świadków, moich kolegów, współpracowników, którzy to słyszeli na rogu Rynku i ul. Grodzkiej.
Wg Preisnera chodzi o utwór "Miejcie nadzieję", skomponowany do wiersza Adama Asnyka, napisany w reakcji na wprowadzenie w Polsce stanu wojennego 13 grudnia 1981 r, a w 1989 r. użyty w filmie "Ostatni dzwonek" Magdaleny Łazarkiewicz.
- Czy ten marsz organizował PiS, czy to była "Gazeta Polska", czy to był jeszcze jakiś trzeci komitet pod tytułem, nie wiem, "Obrony Paranoi" czy czegoś tam innego, to mnie naprawdę nie interesuje. Wiem tylko jedno - że za tym stał prezes Kaczyński i ludzie z jego partii, bo on na tym wiecu przemawiał i on w tym wiecu szedł na rynek. [...] Jeżeli dzisiaj PiS szuka gdzie indziej winnego, to niech sobie znajdzie kogoś, kto im ten pochód organizował, wziął moją muzykę i jej użył.
- Bardzo proszę, żeby panowie przeszli razem przez rynek i przeprosili mnie za to, że wykorzystali coś bez mojej wiedzy i zgody. Bo oświadczam, że nie jestem wyznawcą żadnej religii smoleńskiej, żadnej sekty smoleńskiej, żadnej teorii zamachowej. Nigdy w życiu nie napiszę niczego dla PiS-u. Oddam sprawę do sądu.
- Podejmę kroki prawne, ponieważ nie zamierzam być wycieraczką PiS.
- Nie chcę nic od nich, chcę tylko, żeby się odczepili od tego, co ja robię. Mają dość swoich apologetów, niech ich zatrudnią.


Komentarze
Pokaż komentarze (150)