Ostatnio przez niektóre rejony Europy przetacza się fala dreszczy obrzydzenia, ponieważ jakiś pan śpiewał był w takim oto stanie estetycznym: zarost + makijaż + suknia czarna, długa. Zastanawia mnie, który szczegół kreacji scenicznej wstrząsnął oburzonymi najbardziej, bo - jakby nie patrzeć - wszystko to już było. Na przykład:
1984 - chłopiec w intensywnym makijażu
także 1984 - chłopiec czy dziewczynka z wąsami?
1991 - słodki buziaczek (wielokrotnie przykrawany)
od XVI wieku - modele gustownych długich (także - czarnych) sukienek dla chłopców (za Wiki)
![]()
Śpiewających chłopców, a jakże!
Wygląda na to, że upodobanie do kiczu, nieukrywana "odmienna" orientacja seksualna, kontrowersyjne (a nawet obsceniczne) zachowania na scenie, wyzywający ubiór, nie stanowiły jakoś przeszkody w zdobyciu tzw. rynku i serc licznych fanów na całym świecie.
O co chodzi tym razem? :)
*) Dla "nieposiadających": nie szata zdobi człowieka, lecz człowiek szatę (łac.)



Komentarze
Pokaż komentarze (25)