Szedł towarzysz Szyszka szerokim chodnikiem
i zobaczył patrol, co stał pod pomnikiem.
Na pomniku siedzi wrona i wciąż kracze jak to ona:
towarzyszu, kra kra, kra, marazm w kraju trwa trwa trwa,
trzeba będzie z tym coś zrobić, może warto Polskę dobić?
Na to Szyszka się oburza, nie kracz już,
wszak dobrobyt za zakrętem, jest tuż, tuż.
Zamiast wzdychać i narzekać, trzeba tylko czekać, czekać.
Gdy usłyszał patrol Szyszkę, wyjął broń,
Szef patrolu wtem dał rozkaz, Szyszkę goń!
Damy ci w szpitalu pobyt, aż się przyśni ci dobrobyt.
Tak się kończy treść wierszyka,
Szyszka za zakrętem znika,
wnet patrolu siłę pozna,
dobrobytu już nie dozna.


Komentarze
Pokaż komentarze