Gwar w izbie niższej zrobił się wielki,
waśnie go trawią i spory,
oto po przerwie, wciąż nienażarte,
wychodzą na żer potwory.
Kłapią paszczami, tupią kopytem,
a wszystko w kamer świetle,
nierówno mają też pod sufitem,
mądry ma tam jak w piekle.
Poziom debaty ma poziom rowu
aż mariańskiego niestety,
szkoda, że wyżej, bo Himalajów
sięgają poselskie diety.
Prawda jest smutna i dość banalna,
każdy to chyba przyzna,
że tam panuje profesjonalna
choć ciągle amatorszczyzna.
Nie zmienią mózgu, bo jak tu zmienić
coś, czego nie ma się wcale,
oddać im trzeba, że z taką pustką
radzą tam sobie wspaniale.
Dzielnie wcielają własne pomysły
by wszystkich nas uszczęśliwić,
Zdziwisz się widząc te ich wymysły,
choć widząc ich trudno się dziwić..


Komentarze
Pokaż komentarze