Będziemy siedzieć. Wszyscy.
Kiedyś w ZSRR sadzali za dowcipy. Ktoś mógł się poczuć urażony czy zniesławiony. Tak naprawdę krzyczeć się chce, a w mózgu lampka miga: 2 lata, 2 lata...
Jestem tajnym współpracownikiem. Ktoś kiedyś mógł mieć kochaną rodzinę, bać się więzienia, za głupie napisanie kilku słów, za prawdę, którą on sobie sam poukładał w głowie. Co szkodzi, w obliczu tragedii, podpisać kilka słów lojalki? Co szkodzi milczeć, gdy się chce krzyczeć? Dla kogo warto wrzucić gówno w wentylator? Ideały?
Nie napiszę o świni, bo się mogę pomylić, bo ktoś mnie podpuścił, bo świnia ma układy w sądzie, bo trzeba udowodnić, bo nie stać mnie na adwokata, bo szkoda mi czasu na dwuletni pobyt w pierdlu. Z powodu jakiejś świni.
Zatem jestem TW, a przynajmniej doskonałym materiałem na takowego. Przypadkiem nikt mnie wtedy nie złapał z bibułą, nie zgarnęli mnie z demonstracji, nie mieli okazji nastraszyć porządnie. Zwykły człowiek w obliczu dylematu: moje dziecko nie ma co jeść albo na chwilkę zapomnieć o godności. Jak zachowałby się Wierzejski? Jak Giertych? Co by zrobili w obozie, na froncie, pod okupacją? Jak ja bym się zachował? Łatwo o wyroki, jak się patrzy z góry.
Nie wiem jak chronić niesłusznie posądzonych, nie wiem jak mogą odzyskać utraconą godność czy szacunek. Nie mam pojęcia jak można zadośćuczynić człowiekowi zniesławionemu. Ale z pewnością nie powinno być to czyjeś upokorzenie, czyjeś złamane życie. Nie poczujemy się lepiej, gdy, obrzuceni błotem, utopimy sprawcę w kanale. Utrzymano właśnie prawo, które nakłania do rewanżu, do nienawiści.
Mam nadzieję, że choć bloki wyborcze zdoła Safjan powstrzymać ...


Komentarze
Pokaż komentarze