Dzisiejsze zachowanie redaktorów "Dziennika" pokazuje, że redaktorzy tej tfu, tfu, gazety (jeszcze gazety, wkrórce strony internetowej ponoć), idą na wojnę nie tyle z chamstwem w sieci (w to nikt nie wierzył), nie tyle z anonimowością w sieci (w to wierzyli co bardziej naiwni) a internautami jako takimi.
Tylko tym tłumaczyć można atak na jednego z bardziej rozpoznawalnych, najczęściej cytowanych i komentowanych polskich blogerów. Który nieraz był gwiazdą zarówno springerowskich, jak innych mediów.
Miejmy nadzieję, że i tym razem blogosfera ujmie się za prześladowanym kolegą. Czyż nie pięknie stanąć po stronie słabszego, który pozornie stoi na przegranej pozycji wobec poteżnej medialnej machiny? Dziś nasze miejsce jest u boku Janusza Palikota.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)