Teofil Piecyk Teofil Piecyk
56
BLOG

Aktor od grania

Teofil Piecyk Teofil Piecyk Polityka Obserwuj notkę 1
<div align="justify">Odkąd pojawili się aktorzy, czyli praktycznie od zawsze, mądrość ludowa głosiła, że "aktor jest od grania, a d__a do sr___a." Postęp we wszystkich dziedzinach zamienił aktorów we wszechwiedzące autorytety, wypowiadające się na wszystkie tematy, zwłaszcza zaś tematy polityczne, zaś fakt zagrania w kilku filmach i kilkudziesieciu reklamówkach namaścił je na autorytety moralne, orzekające o kondycji naszego społeczeństwa. Ostatnie wydarzenia, zwłaszcza zaś postawa takich tuzów jak panowie Linda, Kondrat czy Żebrowski, pokazują, że wszystko stanęło u nas na głowie i od sr___a jest aktor, zwłaszcza zaś do sr___a na tzw. narodowe świętości. Żebrowski wystąpił w rosysjkim filmie, opowiadającym o tym, jak żli, zapijaczeni Polacy pod sztandarem złego katolicyzmu próbowaliu zawładnąć dobrą Rosją, Kondrat po kolejnej tyradzie o tym, jak to mu w Polsce źle zagrał w reklamie przedstawiającej Polaków jako zakompleksionych prymitywów, Linda zaś dopiero zagra - jeśli będzie na to kasa - w filmie opowiadających o bandzie pijaków broniących się na Westerplatte. Za pierwszy fim zapłacili Rosjanie, za pozostałe - głównie Niemcy, aktorzy zrobili, co było do zrobienia i są zadowoleni. Zdaje się, że by wynagrodzić nam unieważnienie prawdy o aktorach, chcą przywrócić do łask hasło "Tylko świnie siedzą w kinie".

Przy okazji filmu "1612" pojawia się dodatkowa wątpliwość. Wiemy już, że frakcja rosyjska ma liczne (nomen omen) trybuny, ale ostatnio zaczynam mieć wątpliwości, czy po "Najwyższym czasie" (w pierwszej chwili niekoniecznie anty-gruzińskim) do tej bandy nie dołącza dyskretnie "Wprost". Bo choć w tematach politycznych dominuje linia progruzińska i antyrosysjka, już w dziale kulturalnym możemy przeczytać obrzydliwie rusofilski tekst pana Macieja Nowaka, opowiadający o tym, jak wiele Warszawa zawdziecza Rosjanom, przy okazji lansujący tezę, ze cały nasz stosunek do Rosjan oparty jest tylko na uprzedzeniach. Zaś drukujące te brednie pismo jest patronem medialnym antypolskiego obrazu Michałkowa. Czy jest to szeroko posunięta autonomia poszczególnych działów, czy świadome zmiękczanie antyrosyjskiego nastawienia większości Polaków? Czy jeśli Erika Steinbach przyjedzie do nas z ruchomą ekspozycją o niemieckich wypędzeniach "Wprost" również obejmie to wydarzenie patronatem medialnym, równocześnie drukując na okłądkach jakieś ironiczne obrazki z Merkel lub samą Eriką? Czas pokaże.</div>

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka