Fredd Fredd
49
BLOG

Wolontariusze

Fredd Fredd Polityka Obserwuj notkę 1

Jarosław Kaczyński jest szczęściarzem, żaden inny polityk nie może liczyć na tak szerokie grono wolontariuszy – ekspertów doradzających jak prowadzić politykę. Gdy tylko Jarosław popełni błąd natychmiast grono zatroskanych ekspertów – wolontariuszy spieszy z dobrą radą.

Kogóż wśród tych wolontariuszy nie ma…socjologowie: Jarosław Flis, Eryk Mistewicz, Lena Kolarska – Bobińska, (oops, przepraszam Lenka chwilowo „zawiesiła” swój status niezależnego eksperta na kołku), dziennikarze: Monika Olejnik, Tomasz Lis, Wołek Zbożowy, są też byli członkowie Pis Kazimierz Michał, Kazimierz Lowelas. Długo by wymieniać wszystkie siwe i nie siwe głowy, które z troską pochylają się nad PiS i Kaczyńskimi.

Gdy Jarosław gromi i atakuje, „Wujkowie Dobra Rada” tłumaczą jak krasuli, że zraża elektorat umiarkowany językiem agresji, gdy wychodzi do elektoratu umiarkowanego, łagodzi wizerunek szacowne grono wolontariuszy martw się, że straci żelazny elektorat, a nowego i tak nie pozyska.

Mimo tych rad Jarosław uporczywie strzela sobie w stopę, kolano, i co tam jeszcze. Pewnie wymienione części ciała muszą mu szybko odrastać, skoro robiąc błąd za błędem nadal ma jeszcze jakiś elektorat. Najdziwniejsze, ze elektorat jest wcale liczny.

Gotów jestem założyć się o znaczną sumę pieniędzy, że tradycyjnie, na tydzień przed wyborami sondaże pokażą „gwałtowną zmianę nastrojów społecznych”, tak by uniknąć kompromitacji z powodu „błędu statystycznego” w postaci 10% niedoszacowania wyniku PiS. Zaraz potem grono „Wujków Dobra Rada” orzeknie, że to wynik niskiej frekwencji i chwilowej mobilizacji elektoratu roszczeniowego (ta wstrętna populistyczna hołota ma ciągłe roszczenia, a to pracy, to godnego życia, nieskorumpowanych sędziów i tego rodzaju duperele). Sondażownie pokażą w lipcu „rekordowo niskie poparcie dla PiS” i eksperci powiedzą: „a nie mówiliśmy?”  

Przewiduję zbliżony wynik PO i PiS w nadchodzących wyborach. Zamiast emocjonować się szybującymi słupkami sondażowni należących do Misiaka i jego kumpli warto spojrzeć na to kto nie zagłosuje na PO. Nie zrobią tego stoczniowcy i ich rodziny, wątpię czy przyciśnięci biedą rolnicy równie chętnie poprą PO jak we wcześniejszych wyborach (to też się przemilcza, sytuacja ekonomiczna rolników drastycznie się pogorszyła), zapewne rosnące grono bezrobotnych nie zagłosuje na austriacko - niemiecką hrabinę. A wybory europejskie są bez znaczenia dla rzeczywistego układu sił. To taka „lotna premia”. Do właściwych wyborów jeszcze daleko.

Pewnie na jesieni wraz z rosnącym bezrobociem, powiększającą się dziurą budżetową (zresztą jaka dziura budżetowa, skoro Polska nie ma już budżetu) poparcie dla Popaprańców sięgnie 60 %. Niech sobie nawet sięga 99%, to będzie jak w dowcipie Pietrzaka: „na PZPR głosowało 99% wyborców, a ja ciągle ten jeden procent spotykam”.
 
Czeka nas drastyczna, naprawdę drastyczna podwyżka podatków, mówi się nawet o podwyżce VATu, a to najlepiej świadczy o dramatyzmie sytuacji. Na miejscu pana Flisa bardziej niż kolejnymi strzałami w kolano Kaczyńskiego martwiłbym się, czy za dwa lata znajdzie się dostatecznie dużo „młodych wykształconych mieszkańców dużych miast” by PO przekroczyła próg wyborczy.  

 

EDIT: skończyłem pisać notkę, wszedłem do salonu i widzę kolejnego "Wujka Dobra Rada"

http://konserwatyzm.salon24.pl/103592,ludwik-skurzak-prezes-orbituje

 

Fredd
O mnie Fredd

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka