“Organ” z radością doniósł o rozkułaczeniu kolejnego kamienicznika. Oto, po 20 latach oporu rozkułaczono rodzinę Gmurków, którzy przez 20 lat bronili się przed tym, by ruchliwa ulica przebiegała 8 metrów od ich domu.
Akcja przebiegła sprawnie, przedstawiciele rodziny Gmurków spotkali się najpierw z urzędnikami. Nie potrzebna była interwencja policji.Następnie przy pomocy ciężkiego sprzętu zniszczono najpierw ogrodzenie, wycięto drzewa, a następnie zburzono garaż, który miasto odbuduje na pozostałej części posesji. Na ich miejscu do końca sierpnia powstanie poszerzona ulica. Nowa jezdnia znajdzie się zaledwie osiem metrów od ściany domu rodziny Gmurków.
Sam organ przyznaje, że kułacy proponowali dobrowolne opuszczenie posesji, ale za godziwym odszkodowaniem, tyle, że Bufetowa ma kasę na premie dla swoich współpracowników, ma kasę, dla ITI, znajdzie się kasa, żeby lody na budowie drogi skręcić, to nie może dziwić, że dla jakiś Gmurków nie starczyło.
W sumie niech się cieszą, że w ogóle dostają jakieś odszkodowanie, drzewiej inaczej bywało, kułaka do bydlęcego wagonu, albo po prostu pod mur i po kłopocie. Teraz trzeba jakieś odszkodowania płacić.
Mamy piękny przykład spec –ustawy drogowej w działaniu, urzędnik wyda decyzję, inny ją przyklepie w II instancji i po krzyku, obywatel może się sądzić w WSA i NSA, a droga i tak powstanie. Nawet jak wygra po kilku latach to nikt mu własności nie wróci, wyda na papugę kilka tysięcy, a sąd po 240 zł za jedna instancje zwrotu zasądzi.
Niech żyje państwo prawa. Jeszcze tylko uchwalić, spec-ustawę o odbierani dzieci przez urzędników i bolszewia jak się patrzy.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6606165,Miasto_usuwa_Gmurkow_z_posesji.html
143
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze