Do poświęcenia kilku słów p. Czarneckiemu przymierzałem się do dawna. Nie będę krytykował go jako polityka, jego „obrotowość” znają wszyscy. Od UPR, poprzez ZCHN do Samoobrony. Jego sprawa i wybór, niektóre panie też decydują się na „obrotowość” w doborze partnerów, wolna wola. Skutki jak chodzi o reputację podobne.
Jednak dzięki temu, że Prezes Ryszard (łubudubu) jest zapalonym blogerem możemy dowiedzieć się jak zwiedził świat na koszt europodatnika.
http://www.ryszardczarnecki.pl/pl/?page=blog„
W dniach 22 - 27 listopada br., poseł Ryszard Czarnecki jako jedyny
Polak reprezentuje Parlament Europejski w ramach delegacji Komisji
Rozwoju PE do Republiki Burundi” i dalej w ten deseń.
Pięknie, niech i Polak sobie świat zwiedzi. Nie krytykuję Rycha, bo i za co. Była okazja jechać na krzywy ryj, to pojechał. Jakby nie skorzystał to pojechałby jakiś inny Jewropejczyk.
Drugą część jego działalności blogerskiej można określić jako „polityczny magiel’. To znaczy, Rysiek, chcąc uchodzić za tego, co pociąga za sznurki w polityce, dopuszczanego do największej konfidencji, publikował sejmowe plotki jako „nieoficjalne wiadomości z pierwszej ręki”. Od pewnego czasu już tego nie robi. Dlaczego? Wszyscy wiedzieli, że rozmowa z Rysiem to rozmowa w maglu. Nie ma sensu mu niczego mówić, bo napisze o tym w necie.



Komentarze
Pokaż komentarze